Głowa Martina Fabusza i lewa noga Pavla Balaza są dla niebieskich bezcenne.
Efektowne, wyjazdowe zwycięstwo nad Groclinem (4:1) dało chorzowskiej drużynie pozycję lidera rozgrywek. - Tylko mi nie przesadzajcie z tymi pochwałami! - śmieje się trener Duszan Radolsky. - To tylko jeden mecz, ale prawda - cieszyć się trzeba, bo wszystko zmierza w dobrą stronę - dodaje.
Na razie na Cichej rządzą Słowacy. 31-letni Fabusz to piłkarz, który ma za południową granicą opinię supersnajpera. "Topkanonier", "Superstrzelec z Nemszovej" - takie tytuły można znaleźć w słowackich mediach bez trudu. Tak utytułowanego piłkarza ze Słowacji w naszym kraju jeszcze nie było. Fabusz to dwukrotny mistrz swojego kraju, zdobywca Pucharu Słowacji, który dwa razy był też najlepszym strzelcem ligi!
Przed pierwszym meczem sezonu słowacki bramkarz Borys Pesković przestrzegał, że Fabusz to taki polski Marian Janoszka. - Jest znany z dobrej gry w powietrzu. Strzela głową nawet z najtrudniejszych pozycji i często trafia! - podkreślał. Wystarczyło siedem minut meczu w Grodzisku i słowa Peskovicia stały się faktem. Fabusz strzelił głową pierwszego gola sezonu 2007/08. - Jestem dosyć wysoki [188 cm - przyp. red.], często mam też przeczucie, gdzie spadnie piłka. Ot i cała tajemnica - uśmiecha się Fabusz, pytany o niezwykłą łatwość gry w powietrzu.
Fabuszowi nie przeszkodziło nawet to, że zagrał w koszulce z numerem 24. Mało bowiem kto wie, ale Słowak wierzy w magię liczb. Jego szczęśliwą liczbą jest 11. - Wszystko dlatego, że urodziłem się jedenastego dnia, jedenastego miesiąca... Tego dnia mam też imieniny - śmieje się.
23-letni Balaz nie ma jeszcze takiej marki, jak jego starszy kolega. - Świetna lewa noga! Trafia tam, gdzie chce. Piłka go słucha - chwali Radolsky. Balaz pochodzi z miejscowości Partizanskie. - To małe miasteczko, które słynie na cały kraj z wyrobu... butów - wyjaśnia Vladimir Bednar, pomocnik Zagłębia Sosnowiec. - Pavol założył na nogi piłkarskie korki i na pewno nie żałuje. Ma za sobą grę w młodzieżowych reprezentacjach Słowacji. Już wieku 20 lat był podstawowym piłkarzem Interu Bratysława. Byłby jeszcze lepszy, ale paru trenerów nie potrafiło mu zaufać. Za mało grał - mówi szkoleniowiec niebieskich.
Słowackie trio odpoczywało wczoraj w rodzinnych domach. Po dwóch dniach wolnego zespół rozpoczyna dziś przygotowania do sobotniego spotkania z Cracovią.
Serb w Ruchu
Jovan Ninković pomyślnie przeszedł testy w Ruchu Chorzów. Serbski obrońca w najbliższych dniach ma podpisać kontrakt. Na razie nie zapadła jeszcze decyzja, czy umowę podpisze ukraiński bramkarz Eugen Kopyl, który wciąż jest obserwowany. Po meczu w Grodzisku na ból kolana narzeka tylko Michał Pulkowski.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
foto: Marcin Miler