Jeszcze kilka lat temu Duszan Radolsky odnosił sukcesy z Dyskobolią Grodzisk Wielkopolski. Zdobycie wicemistrzostwa i Pucharu Polski, a do tego wyeliminowanie z Pucharu UEFA Herty Berlin i Manchesteru City na długo będą rozpamiętywane przez mieszkańców niewielkiego Grodziska. W piątek słowacki szkoleniowiec wróci na stadion Dyskobolii, ale ... w innej roli. Duszan Radolsky będzie chciał pokonać swój były klub i jako trener Ruchu Chorzów wywieźć stamtąd trzy punkty. - Mam sympatię do tego miasteczka, stadionu i klubu. Ale dzisiaj na to nie patrzę, bo interesuję się klubem z Chorzowa. Mam nadzieję, że uda nam się w Grodzisku osiągnąć dobry wynik. Bo gdybyśmy mieli jechać do Grodziska po przegraną, to wolałbym zostać w Chorzowie i zagrać wewnętrzny sparing - podkreśla Radolsky.
Do piątkowego rywala trener Ruchu podchodzi jednak z ogromnym respektem. - Prowadzę pierwszoligowe kluby już 17 lat i dla każdego zespołu mam szacunek! Groclin jest zdobywcą Pucharu Polski i Ekstraklasy. Jest to bardzo dobrze poukładana drużyna. Znam ich umiejętności i wiem, że na pewno zagrają o zwycięstwo - mówi szkoleniowiec chorzowian.
Trener "Niebieskich" nie chce wskazywać różnic między swoim obecnym, a byłym zespołem. - Jeszcze przyjdzie na to czas - tłumaczy. Chętnie jednak mówi o swoim warsztacie pracy. - Wiem, że nie jestem cudotwórcą. Musi trochę czasu minąć, zanim zawodnicy poznają moją filozofię gry. Ale mocno nad tym pracujemy. Chcemy grać aktywnie w defensywie, jak i ataku.
źródło: własne