Ruch nie dał za wygraną. Przy ogromnym poparciu kibiców (ponad podziałami) i władz lokalnych (apel prezydent Chorzowa do prezesa PZPN-u Michała Listkiewicza) klub wymusił na PZPN-ie ponowne rozpatrzenie wniosku licencyjnego. Kilkanaście minut po godz. 16 PZPN - po ponownym rozpatrzeniu dokumentów - przyznał mu ją.
Aby przyczynić się do przywrócenia Ruchu do ekstraklasy, kibice "niebieskich" prowadzili akcję zbierania podpisów, mającą unaocznić PZPN-owi, jak wielkie poparcie ma klub z ul. Cichej. W krótkim czasie zebrano 10 tysięcy podpisów!
- Nasza wcześniejsza decyzja była krzywdząca i niesprawiedliwa. Wynikała ona jednak z zaniedbań osoby reprezentującej Ruch w postępowaniu licencyjnym. PZPN nie ponosi żadnej winy. Postanowiliśmy w tej sytuacji wznowić postępowanie wobec tego klubu i zmienić zaskarżoną decyzję, co oznacza, że chorzowianie zagrają w Orange Ekstraklasie - wyjaśnił przewodniczący Komisji Odwoławczej ds. Licencji Zbigniew Sadowski.
- Dobrze, że tak się skończyło, bo Ruch zasługuje na to, żeby grać w ekstraklasie. Wywalczył awans w sportowej walce na boisku i ma oddanych kibiców - powiedział portalowi INTERIA.PL o decyzji PZPN-u Mariusz Śrutwa, żywa legenda chorzowskiego klubu.
Wzruszenia nie krył trener Ruchu, Słowak Duszan Radolsky: - Czekaliśmy na tą decyzję, jak na narodziny pierwszego dziecka - powiedział w rozmowie z INTERIA.PL. - Muszę powiedzieć, że byłem optymistą. Nawet w środę, gdy podobno ostatecznie odmówiono nam tej licencji. Przeczuwałem, że to się jeszcze da zmienić.
źródło: Interia.pl