Jeśli Trybunał Arbitrażowy przy PKOl zawiesi w poniedziałek decyzje PZPN, wyrzucone za korupcję Górnik Łęczna i Arka Gdynia będą mogły wrócić do I ligi. - Jestem przeciw - twierdzi prezes PZPN Michał Listkiewicz i nie wyklucza przesunięcia startu rozgrywek.
W poniedziałek o opóźnieniu sezonu szefowie Orange Ekstraklasa mają rozmawiać z Canal+, który transmituje mecze.
- Jeżeli Łęczna i Arka zostaną przywrócone do gry w I lidze, będą to decyzje nieetyczne i niemoralne, z którymi nie mogę się zgodzić - mówi Michał Listkiewicz. - Przebywam teraz we Lwowie, ale wiem, że wiceprezes Kolator zlecił naszym prawnikom, aby przygotowali ripostę na ewentualną decyzję PKOl. Zawieszenie kar byłoby zanegowaniem wszystkiego, co zrobiliśmy, walcząc z korupcją. Poza tym mamy za sobą FIFA, która stanowczo domaga się kar dla zespołów uwikłanych w ustawianie meczów. Jeśli Górnikowi i Arce nie podobają się decyzje związku, to przypominam im, że nie ma obowiązku należenia do struktur PZPN. A jeśli te kluby będą walczyć z nami w sądach powszechnych, wykluczymy je ze związku - twierdzi Listkiewicz.
Kilka tygodni temu Górnik i Arka odwołały się od kar degradacji nałożonych przez Wydział Dyscypliny PZPN. Trybunał Arbitrażowy Polskiego Komitetu Olimpijskiego zajmie się tymi odwołaniami dopiero dziś i może to trwać nawet rok. Jeśli jednak - co jest bardzo prawdopodobne - powoła się na paragraf mówiący o "możliwości wystąpienia szkody w wyniku zastosowania decyzji organów dyscyplinarnych" i zawiesi decyzje PZPN, będzie to równoznaczne z przywróceniem Górnika do I ligi.
Przedstawiciele Górnika Łęczna nie przyznają się do korupcji, podkreślając, że od 1 stycznia 2007 roku klub działa jako Sportowa Spółka Akcyjna, a przestępstw korupcji dokonywano, gdy Górnik był stowarzyszeniem. Górnik ustawił co najmniej 17 meczów. Jego przedstawiciele próbowali korumpować sędziów i obserwatorów jeszcze w rok po rozpoczęciu śledztwa przez prokuraturę, gdy wiele osób ze środowiska piłkarskiego zostało już zatrzymanych, a prokuratura postawiła im korupcyjne zarzuty.
Mecenas Michał Tomczak, przewodniczący Wydziału Dyscypliny, tłumaczy: - Trybunał nie powinien mieć uprawnień zawieszających decyzje autonomicznych związków sportowych, choćby z tego względu, że sam sobie je nadał. A przepis, na który może powołać się Trybunał, ma bardzo słabą podstawę prawną, bo nie ma go w ustawie o sporcie kwalifikowanym.
- Zawieszenie kary Górnikowi Łęczna jest pretekstem, drobiazgiem, gdyż w całej tej grze chodzi przede wszystkim o Arkę Gdynia. Arka ma być następnym zespołem, któremu kara degradacji zostanie wstrzymana - tłumaczy jeden z naszych rozmówców proszący o anonimowość.
Arce prokuratura zarzuca ustawianie co najmniej 27 meczów. Co ciekawe, klub najpierw dobrowolnie poddał się karze, a później się odwołał. Jeszcze ciekawsze, że klubu z Gdyni broni mecenas Jadwiga Tomaszewska, której mąż Bronisław Tomaszewski jest sekretarzem Trybunału Arbitrażowego PKOl.
Michał Tomczak: - Sztandarowymi hasłami Polskiego Komitetu Olimpijskiego są głoszenie zasad fair play i walka z wszelkimi patologiami w sporcie. Jeśli teraz Trybunał Arbitrażowy zawiesi kary klubom uwikłanym w korupcję, zaprzeczy ideom i zasadom, które głosi.
źródło: Gazeta Wyborcza