Kilka minut po godz. 15 pod budynek klubowy podjechał autobus z piłkarzami chorzowskiego Ruchu. To znak, że dziesięciodniowy obóz w Wiśle dobiegł już końca. W trakcie pobytu w Beskidach "Niebiescy" rozegrali dwa mecze towarzyskie oraz trenowali dwa razy dziennie pod czujnym okiem sztabu szkoleniowego.
- Pogoda nam nie ułatwiała życia, szczególnie na początku pobytu. Jednakże poradziliśmy sobie organizacyjnie. To, co zakładaliśmy przed obozem, zostało zrealizowane. Uważam, że ten wyjazd pomógł przede wszystkim w integracji nowych zawodników – podkreślił trener zespołu, Dariusz Fornalak.
„Niebiescy” od 6 lipca przebywali w pensjonacie „Kleopatra”, którego właścicielem jest Mariusz Klimek. Korzystali ponadto z gościnności ośrodka sportowego „Start”, a w czasie niepogody trenowali w hali sportowej w Istebnej. W sobotę piłkarzy na zgrupowaniu odwiedził także dr Wielkoszyński, który badał wydolność zawodników Ruchu.
Chorzowianie swój pierwszy sparing przegrali z KSZO Ostrowiec 1:2, a w drugim spotkaniu z GKS Jastrzębie zanotowali remis. - W obydwu grach nowi piłkarze okazali się postaciami wiodącymi, z czego jestem bardzo zadowolony. Aczkolwiek o swojej przydatności do zespołu zadecydują mecze ligowe, bo z doświadczenia wiemy, że sparingi nie zawsze oddają pełnego obrazu umiejętności poszczególnych zawodników – zaznaczył trener chorzowian.
Wczoraj zgrupowanie opuścił Piotr Plewnia, który zerwał wiązadła i udał się z powrotem do Łodzi. W jutrzejszym spotkaniu piłkarze z Cichej zagrają mecz towarzyski z Rozwojem Katowice. Mecz zostanie rozegrany o godz. 11 na obiektach Ruchu (płyta główna). – Niestety w jutrzejszym spotkaniu zabraknie Grzegorza Rajmana. Ten zawodnik przejdzie jeszcze rehabilitację. Już co raz lepiej to wygląda, ale jest jeszcze za wcześnie aby wyjść na boisko – powiedział zmartwiony szkoleniowec, Dariusz Fornalak.