Komisja Odwoławcza ds. Licencji PZPN-u ponownie zajmie się wnioskiem chorzowskiego klubu. Działacze niebieskich są dobrej myśli, razem z nimi do Warszawy pojedzie sztab składający się z prawników, biegłych księgowych i audytorów.
Działacze niebieskich są dobrej myśli, razem z nimi do Warszawy pojedzie sztab składający się z prawników, biegłych księgowych i audytorów.
W Chorzowie nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że niebieskich może zabraknąć w gronie najlepszych drużyn w Polsce. Od środy, gdy Komisja Odwoławcza nie dała Ruchowi licencji na grę w Orange Ekstraklasie, klubowi działacze śpią po kilka godzin na dobę. Wszystko, by dowieść, że na wyniku fatalnej w skutkach decyzji zaważył prosty błąd w dokumentach, a także, by znaleźć jak najwięcej osób, które wstawią się w PZPN-ie za Ruchem.
Działacze zapewniają, że ich wniosek jest kompletny. - Mam nadzieję, że nie wpadł im do głowy szalony pomysł i nie antydatowali żadnych umów - przestrzega Zbigniew Sadowski, przewodniczący komisji .
Zbigniew Koźmiński, rzecznik prasowy PZPN-u, poinformował nas, że w poniedziałek rano wniosek Ruchu sprawdzi jeszcze audytor. - Jeżeli rzeczywiście znajdzie tam błąd ludzki czy matematyczny, PZPN może zwrócić się do UEFA, by ta zezwoliła Komisji Odwoławczej, aby jeszcze raz zajęła się dokumentami Ruchu. Zaznaczam jednak, że ostatnie zdanie i tak będzie zależeć od komisji - stwierdza.
- Przyznam, że jest taka ogólna reguła, że organ, który podjął pewną decyzję, może ją potem zmienić. Ale czy tak będzie w przypadku Ruchu? Każdą sprawę należy traktować indywidualnie. Dużo słyszę o przygotowywaniu nowych dokumentów, błędach ludzkich itd. Jak zobaczę te dokumenty w poniedziałek w siedzibie PZPN-u, to wtedy będę mądrzejszy. Decyzję, co dalej, na pewno podejmiemy kolegialnie, a nie ja osobiście - dodaje Sadowski.
Inne rozwiązanie proponuje Fiedorowicz. - Być może wyjściem dla Ruchu byłoby, gdyby sprawą zajęła się Komisji ds. Nagłych PZPN-u. Osobiście nie widzę przeszkód, aby jeszcze raz rozpatrzyć wniosek tego klubu. Jeżeli nawet spłacono by część zaległości, to wtedy proporcje zadłużenia byłyby całkiem inne - mówi.
Za Ruchem stanęło murem wiele znanych osób ze świata kultury, nauki i polityki. Na konferencji niebieskich bronili prezydent Marek Kopel i posłanka Maria Nowak, która zapewniła, że sprawą Ruchu może w trybie nadzwyczajnym zająć się sejmowa Komisja Kultury Fizycznej i Sportu. Pod specjalnym listem do Michała Listkiewicza, prezesa PZPN-u, podpisali się też m.in wojewoda Tomasz Pietrzykowski, marszałek Janusz Moszyński, Gerard Cieślik i Antoni Piechniczek.
Fatalne nastroje panują w szatni drużyny. Działacze prosili, by oszczędzić zawodnikom stresu i o nic nie pytać. Rąbka tajemnicy uchylił jednak Jacek Trzeciak, kapitan Polonii Bytom. - Mam kontakt z kolegami z Ruchu. Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo przeżywają to, co stało się z ich klubem. Stracili chęci do grania i trenowania. Kilku starszych zawodników powiedziało mi, że jeżeli nic się nie zmieni, to zakończą kariery! - zdradził doświadczony piłkarz.
źródło: Gazeta Wyborcza