W środę było załamywanie rąk okrzyki niedowierzania i wielki smutek w Chorzowie. Ruch nie dostał licencji na grę w pierwszej lidze. Oficjalnym powodem był zbyt duże zadłużenie klubu. W czwartek okazało się, że to mogła być tylko burza w szklance wody.
Jak przyznaje wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator, powodem nieprzyznania licencji Ruchowi mógł być... błąd, który wkradł się do złożonych dokumentów licencyjnych. "Teoretycznie klub z Chorzowa nie ma już prawa odwoływać się od decyzji Działu Licencji" - mówi Kolator. "Z nowych informacji wynika jednak, że jeden z działaczy Ruchu po prostu się pomylił. Popełnił prosty błąd w rachunkach. Jeżeli potwierdzi się, że to była pomyłka, jestem przekonany, że chorzowianie dostaną pozwolenie na występy w Orange Ekstraklasie" - tłumaczy.
Kolator nie kryje jednak zniesmaczenia całą sytuacją: "To niepoważne żeby przedstawiać dokumenty w tak ważnej sprawie, obarczone prostym błędem. Osoba, która na to pozwoliła powinna zostać ukarana, a nawet zwolniona z pracy. Ale trzeba umieć podejść do sprawy po ludzku. Przecież z powodu niekompetencji jednego urzędnika nie mogą cierpieć piłkarze i tysiące kibiców. Nie wyobrażam sobie, by Ruch nie dostał drugiej szansy. Zaznaczam jednak, że nic w dalszym ciągu nie jest pewne" - mówi DZIENNIKOWI Kolator.
Rzeczniczka prasowa Ruchu Danuta Drabik potwierdza te informację: "Zarząd klubu złożył oficjalny wniosek do PZPN o ponowne rozpatrzenie wniosku dotyczącego uzyskania licencji na grę w Orange Ekstraklasie. Jeżeli faktycznie do dokumentów wkradł się błąd, to już poprawiony wniosek spełnia wszystkie wymogi".
Kolator pozytywnie ocenia szanse Ruchu: "88 procent zadłużenia zostało już spłacone. Działacze naprawdę wykonują dobrą robotę. W poniedziałek sprawą zajmie się Komisja Odwoławcza". Okazuje się zatem, że jeszcze nie zostało przesądzone, że najbardziej, obok Górnika Zabrze, utytułowany polski klub nie otrzyma licencji na grę w pierwszej lidze. To była niezwykle pracowita noc na Cichej, ale cel został osiągnięty. PZPN będzie rozpatrywał ponownie wniosek. Całe szczęście, że ktoś popełnił błąd, całe szczęście, że ktoś go znalazł i całe szczęście, że tak na początku surowy związek znów otworzył działaczom z Cichej furtkę do ekstraklasy.
źródło: Dziennik