Nieprzyznanie licencji na grę w ekstraklasie Ruchowi Chorzów wywołało na Śląsku gigantyczne emocje nie tylko w środowisku piłkarskim. Niebiescy to klub wyjątkowy, kibicują mu więc także ludzie kultury, nauki, biznesu. Zwykle powściągliwi w opiniach, tym razem nie przebierają w słowach.
Wszyscy są zrozpaczeni, oburzeni, wściekli. - Wyraźnie mamy do czynienia z czyjąś złą wolą, czyjąś zawiścią. Tym powinny zająć się najwyższe władze w państwie! - denerwuje się kompozytor Wojciech Kilar. - Łajdactwo w biały dzień. Nie wiem, czy w tej sytuacji nie warto rozważyć secesji śląskich klubów z polskiej ligi! - wtóruje mu pisarz Wojciech Kuczok, laureat nagrody Nike. - Dyskwalifikacja, może i zgodna z regułami gry wolnorynkowej, jest na pewno niezgodna z regułami ludzkimi i życiowymi - uważa senator Kazimierz Kutz.
Nasi rozmówcy apelują do działaczy piłkarskiej centrali o rozsądek, cierpliwość i ponowne zbadanie sprawy Ruchu
Kazimierz Kutz, reżyser, senator:
Nieprzyznanie licencji klubowi, który jest uosobieniem wszystkiego, co najlepsze w polskiej piłce, to sprawa bardzo przykra i bolesna. Dyskwalifikacja, może i zgodna z regułami gry wolnorynkowej, jest na pewno niezgodna z regułami ludzkimi i życiowymi. Ciągle jednak wierzę, iż rządząca Ruchem niezwykła pani prezes - menedżer [Katarzyna Sobstyl - przyp. red.] coś wymyśli. Gdyby Ruch po tylu latach starań o awans do szeregów ekstraklasy miał spotkać taki los, to przyjąłbym ten fakt jak tragedię i w konsekwencji żałobę we własnej rodzinie.
Wojciech Kilar, kompozytor:
Dla mnie jest to ogromny cios. Tyle się dzieje rzeczy skandalicznych w naszej piłce, a tutaj taka drobna sprawa - dla maluczkich szykuje się kruczki prawne. Uważam, że trzeba zrobić absolutnie wszystko, by jeden z najbardziej zasłużonych klubów w polskiej piłce powrócił na swoje należne miejsce. Nie wierzę, że nie można tego załatwić. Jest to wstyd dla władz piłkarskich. Apeluję o trochę uczciwości i patriotyzmu. Biorąc pod uwagę rangę innych skandali, tę sprawę trzeba raz jeszcze przebadać. Wyraźnie mamy do czynienia z czyjąś złą wolą, czyjąś zawiścią. Nie mogę się z tym pogodzić. Tym powinny się zająć najwyższe władze w państwie.
prof. Jan Miodek, językoznawca:
To straszna krzywda i nie chodzi tylko o aspekt historyczny, ale i sportowy. Przecież ci chłopcy wywalczyli awans na boisku, wygrywając zmagania drugoligowe z ogromną przewagą. Dlatego z powodu jakiejś idiotycznej ludzkiej pomyłki w zaksięgowaniu nie można im tego odbierać przy zielonym stoliku! Dla mnie to ogromna tragedia: kibicowska i ludzka, jestem kibicem Ruchu od 55 lat.
Próbuję sobie wyobrazić, co czuje mój przyjaciel Gerard Cieślik, i kiedy czytam o stanie przedzawałowym, to aż serce się kraje. Błagam o parę dodatkowych dni dla Ruchu, trzeba spróbować drużynę uratować! Przecież Ruch to obok Wisły Kraków i Cracovii ikona polskiego piłkarstwa. To drużyna proweniencji powstańczej i symbol Śląska, który wrócił do Polski. Stąd zresztą jej barwy - niebiesko-białe.
Wojciech Kuczok, pisarz:
Kibic wolny od układów nie jest w stanie zebrać słów, by wyrazić to, co czuje w takiej sytuacji. Łajdactwo ostateczne w biały dzień. Okoliczności śmierdzące na kilometr korupcją. Mętna sytuacja, absurdalnie brzmiące wyjaśnienia. Pośmiewisko na całą Polskę, cos okropnego. Naprawdę "świetna" reklama dla firmy Orange. Pozazdrościć... Nie wiem, czy w tej sytuacji nie warto rozważyć secesji śląskich klubów z polskiej ligi! Czuję potworną gorycz, naprawdę...
Ingmar Villqist, dramatopisarz:
Czy to jest fair wobec trenerów, zawodników, a zwłaszcza kibiców, którzy wspierali klub przez te wszystkie lata? Jak nas potraktowano? Na Śląsku więzi międzyludzkie i przywiązanie do tradycji są bardzo silne. Również do tradycji sportowych. Dlatego my, kibice Ruchu Chorzów, klubu z wielkimi tradycjami możemy mieć tylko wiarę i nadzieję, że decyzja nie jest ostateczna i zostanie zmieniona. Źle by się stało, gdyby została w nas wszystkich zachwiana wiara w sportowy sukces.
źródło: Gazeta Wyborcza Katowice