Przerwa między sezonami jest doskonałym momentem, aby pozyskać wielu wartościowych zawodników. Grzegorz Bonk, mający za sobą 184 występy w polskiej ekstraklasie, jest jednym z nowych nabytków drużyny Dariusza Fornalaka. Wychowanek Górnika Zabrze, a ostatnio zawodnik radzionkowskiego Ruchu na rok podpisał umowę z chorzowskim klubem. Swoją przydatność do zespołu potwierdził już w dwóch meczach sparingowych, w których to za każdym razem wpisywał się na listę strzelców.
- Jak Pan trafił do Ruchu?
- Przed moim wyjazdem do Gdyni zadzwonił do mnie dyrektor Mosór i zapytał się mnie jakie mam plany na kolejny sezon. Ja odpowiedziałem, że jeżeli z tego nic nie wyjdzie, to bardzo chętnie przyjdę do Ruchu. Gwoli ścisłości pragnę wytłumaczyć, że byłem na czterodniowych testach w Arce, ale w związku z tym, że nie zostałem tam dłużej, to postanowiłem podpisać kontrakt z Ruchem. Długo się nie zastanawiałem.
-Miał Pan jakieś problemy z rozwiązaniem umowy z poprzednim klubem?
- Tak, w Radzionkowie był problem, bowiem musiałem się zrzec części premii meczowych, żeby stamtąd odejść i tym sposobem móc grać w zespole Ruchu.
-Co Pan sądzi o swoich kolegach z drużyny?
- Są bardzo w porządku. Z większością zawodników (tych starszych) już się znamy z boiska. Nieraz przecież zdarzało się, że trafiliśmy na siebie, np. podczas derbów, kiedy ja występowałem w Górniku. Teraz dopiero poznaję młodszych kolegów, ale wszystko przebiega dobrze.
-Jak Pan ocenia warunki na obozie przygotowawczym w Wiśle?
- Warunki są świetne. Obóz mija w jak najlepszym porządku. Mamy po dwa treningi dziennie oraz „pogadanki” z trenerem. Nie ma powodu do narzekań. Jedynie pogoda pokrzyżowała nam trochę planów, ale teraz ma być dobrze
-Biorąc pod uwagę kluby, w których Pan wcześniej występował, tj. Górnik Zabrze, Wisłę Płock, Widzew Łódź, ale także i Ruch Radzionków, uważa Pan, że angaż w Ruchu jest dla Pana krokiem do przodu w swojej karierze czy może jest odwrotnie?
- (śmiech) Kariera jest dla mnie w pewnym sensie przygodą. Przyjście do Ruchu na pewno nie jest krokiem w tył. Ale czy do przodu? No chyba tak. Jeśli ktoś wypadnie z piłkarskiego obiegu, nie mając menadżera, to ciężko jest potem kroczyć dalej. Ruch jest dobrym klubem i nie ukrywam, że z chęcią tu przyszedłem.
-Co chciałby Pan osiągnąć z Ruchem?
- Nie wiem jakie plany ma prezes czy też trenerzy. Ja chcę wygrywać. To jest podstawą każdego sportu. Jak się wygrywa, to jest oczywiście szansa na wiele, ale tak jak powiedziałem, pozostawiam to ocenie szkoleniowców. Zobaczymy, co będzie po pierwszych meczach. Oby było jak najlepiej.
-Wydaje się raczej, że nie będzie łatwo. Tyle znamienitych zespołów zagra przecież na szczeblu drugiej ligi.
- Robi się teraz sytuacja tak jak w I lidze. Niedawno przecież zarówno Ruch jak i np. Widzew grali w szeregach ekstraklasy. To, że weszło do II ligi tyle zespołów z uznaną marką sprawia, że będzie niewątpliwie ciężko. Są one dobrze poukładane pod względem finansowym, jak i organizacyjnym. Dla kibica będzie ta liga bardzo atrakcyjna. Oto przecież chodzi, by coś się na tym boisku działo.
-Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.