Chorzowianie strzelając wyrównującą bramkę na dwie minuty przed końcem meczu towarzyskiego z III-ligowym GKS-em Jastrzębie zdołali szczęśliwie zremisować. Gdyby jednak wymazać z pamięci drugą połowę tego spotkania, to wówczas „Niebiescy” wyszliby z tej potyczki zwycięsko. Niestety jak bumerang wraca sytuacja z ostatniego sparingu, kiedy to potencjalni dublerzy nie potrafią odnaleźć się na boisku. – Musiałbym, tak naprawdę, grać tylko jednym składem – najtrafniej podsumował poczynania swoich piłkarzy szkoleniowiec Ruchu, Dariusz Fornalak.
W ekipie chorzowian zabrakło dziś Marcina Klaczki, który z powodów osobistych musiał na kilka dni opuścić zgrupowanie w Wiśle. Nieoczekiwanie podczas jego nieobecności po raz drugi w czasie przygotowań do sezonu pojawił się Piotr Plewnia. Były zawodnik Widzewa Łódź wczoraj późnym wieczorem dołączył do drużyny „Niebieskich” i dzisiaj rozegrał drugą połowę meczu przeciw GKS-owi. Na razie nie podpisał on jeszcze kontraktu z klubem.
Początek spotkania należał wyraźnie do piłkarzy Ruchu. W 11 minucie meczu Pulkowski świetnie dostrzegł wbiegającego na pole karne Ćwielonga. Popularny „Pepe” po otrzymaniu piłki, kąśliwym strzałem próbował pokonać Piotra Pasia, jednakże ten nie dał się zaskoczyć. W odpowiedzi, chwilę później Mariusz Miąsko sprawdza umiejętności Sebastiana Nowaka.
W 25 minucie meczu Jastrzębie wychodzi na prowadzenie. Z rzutu wolnego z ok. 22 metrów piłkę uderzył Marcin Żukowski. Ta odbiła się jeszcze od pleców jednego z zawodników GKS-u i rykoszetem wpadła do siatki golkipera Ruchu. „Niebiescy” nie podłamani tym faktem próbowali jak najszybciej wyrównać. Riposta chorzowian nastąpiła 3 minuty później i co ciekawe była niemal identyczna. Kilka metrów przed linią pola karnego faulowany był Pulkowski. Do piłki podszedł Piotr Petasz i z całej siły uderzył na bramkę Piotra Pasia. Piłka po drodze trafia w jednego z zawodników Ruchu , odbija się od poprzeczki i ląduje za plecami interweniującego bramkarza Jastrzębia. – Od Piotrka bramka ładniejsza – z uśmiechem na twarzy dokonał porównania, Dariusz Fornalak.
Kilka minut później Krzysztof Bizacki nie trafił do pustej bramki, a Piotr Ćwielong po kapitalnym podaniu Myszora skiksował w pojedynku sam na sam z bramkarzem GKS-u. Honor uratował Grzegorz Bonk, który w 32 minucie strzałem z dystansu podwyższył rezultat na 2:1 do Ruchu.
Po zmianie stron nastąpiła także rotacja w zespole „Niebieskich”. Jak się później okazało przyniosła ona niestety więcej strat aniżeli pożytku. Już kilka minut po wznowieniu gry Jastrzębie doprowadza do remisu. Fatalny błąd popełnił Dawid Bartos, który dał się ograć przez Roberta Żbikowskiego. Napastnik GKS-u posyła piłkę nad leżącym Nowakiem i w ten sposób doprowadza do wyrównania. Słabo spisał się w pomocy Michał Smarzyński, który dopuścił się wielu nieudanych zagrań. Kiepski występ zaliczył także Aleksandr Kutschma, grający bardzo niepewnie w linii obrony. Wyróżnić natomiast należy Pulkowskiego, który dwoił się i troił na boisku, raz po raz przechwytując piłkę rywalowi.
Druga połowa należała zdecydowanie do ekipy trenera Boreckiego. Jego zespół grał z polotem i stwarzał sobie wiele akcji podbramkowych. W 72 minucie spotkania mocny strzał oddał Kamil Kostecki, lecz piłka minimalnie minęła lewy słupek Nowaka. Na 7 minut przed końcem meczu Jastrzębie objęło prowadzenie. Z rzutu rożnego zagrywał piłkę w pole karne Maciej Małkowski, a głową do siatki golkipera Ruchu trafił Marcin Żukowski. Chorzowianie postawili wszystko na jedną kartę i w jednej z ostatnich akcji zdołali doprowadzić do remisu. Z lewej strony boiska w pole karne futbolówkę zagrywał Michał Pulkowski, a z pół-woleja do bramki Vranicia trafił Michał Smarzyński.
W meczu nie uczestniczyli Mariusz Śrutwa oraz Grzegorz Rajman. Obaj piłkarze, po przebytych niedawno zabiegach, trenowali indywidualnie. Tymczasem na trybunach panował iście piknikowy nastrój. Na obiekcie „Startu” zjawiła się liczna grupa dzieci z chorzowskich podstawówek, która wspierała zawodników Ruchu piosenkami „Niebieska erka na niebie się mieni…” czy też „Niebiescy gol”. Na koniec meczu oprócz autografów zostali oni obdarowani klubowymi kalendarzami. Na stadionie pojawili się także starsi sympatycy czternastokrotnego mistrza Polski, którzy z Chorzowa przyjechali rowerami obejrzeć to spotkanie.
Dzisiejszy sparing pokazuje jak wiele pracy czeka jeszcze trenera Fornalaka. Dzisiaj zagrał on eksperymentalnym ustawieniem 1-3-4-3. Świetnie wypadł wspomniany już wcześniej Pulkowski. Dobrą partię rozegrał także Petasz, który przebojem wszedł do drużyny. Cieszy także dobra postawa Bartnika, z którego Ruch będzie miał wiele pożytku. Mało aktywny był z kolei Bizacki, który już na dobre pożegnał się z etykietą rasowego napastnika. Czeka go wiele pracy by przebić się do pierwszej jedenastki. Najlepszą ku temu okazją, będzie kolejny sparing Ruchu, który zostanie rozegrany w najbliższą sobotę z katowickim Rozwojem.
Wypowiedzi pomeczowe:
Dariusz Fornalak (trener Ruchu Chorzów):
- Indolencji strzeleckiej Ćwielonga i Bizackiego zawdzięczamy to, że po pierwszej połowie prowadziliśmy tylko 2:1. Z kolei w drugiej odsłonie meczu do gry desygnowałem ludzi, którzy chcieli grać w piłkę. Niestety dzisiejszy sparing udowodnił, że umiejętności niektórych z nich się nieadekwatne do poziomu drugoligowego. Jestem tym niestety rozczarowany. Wynikiem bym się nie sugerował. Natomiast sugerował bym się tym jak wygląda gra, zaangażowanie oraz wola walki.
Wojciech Borecki (trener GKS-u Jastrzębie):
- Jest postęp, jeśli chodzi o ustawienie czterema obrońcami w linii. Większość zawodników reaguje na to, co się mówi. To widać na boisku, że zaczyna być co raz większy porządek. Martwi mnie natomiast stan liczebny naszej kadry, bo na zbliżające się rozgrywki III-ligowe jest to zdecydowanie za mała ilość zawodników. Doszło do tego kilka kontuzji i dzisiaj na ławce było tylko trzech zawodników rezerwowych. Nie jest to sytuacja zaplanowana, lecz sytuacja wymuszona.
GKS Jastrzębie Zdrój - Ruch Chorzów 3:3 (1:2)
Bramki:
Żukowski 25', Żbikowski 51', Żukowski 83' - Petasz 28', Bonk 32', Smarzyński 88'
Składy:
GKS: Paś (46' Vranić) - Ciemięga (87' Wrzask), Midzierski, Żukowski, Wrześniak - Chrabąszcz (70' Sobala), Kostecki, Małkowski - Żbikowski, Miąsko (89' Piksa), Miśkowiec.
Ruch: Foszmańczyk (46' Plewnia), Pulkowski, Bonk (61' Wawrzyńczok), Petasz (46' Smarzyński) - Bizacki (46' Kuczma), Ćwielong (58' Koźmiński), Janoszka (46' Markiewicz).