Dyrektor Ruchu Chorzów Krzysztof Ziętek uważa, że decyzja Komisji Odwoławczej ds. Licencji Polskiego Związku Piłki Nożnej, która odmówiła przyznania pierwszoligowej licencji jego klubowi, jest niezgodna z wcześniejszymi ustaleniami klubu z PZPN.
Decyzja komisji odwoławczej jest ostateczna i oznacza, że mistrz drugiej ligi pozostanie w tej klasie rozgrywkowej. Miejsce Ruchu prawdopodobnie zajmie Wisła Płock, która zajęła najwyższą lokatę wśród spadkowiczów z Orange Ekstraklasy.
Rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński poinformował, że Ruch nie dokonał pełnej spłaty długów, a w przekazanej dokumentacji finansowej panował bałagan. "Biegły księgowy, członek komisji, nie zaakceptował tego i stąd decyzja o odmowie przyznania licencji".
Jak podkreślił Ziętek, z nieoficjalnych informacji, które do niego dotarły, wynika, że komisja odwoławcza odmówiła uznania zawartych przez Ruch Chorzów porozumień z wierzycielami za spłacone zadłużenie. Tymczasem wcześniejsze ustalenia z PZPN uwzględniały takie rozwiązanie.
- Zadłużenie klubu zgodnie z ustaleniami z PZPN na bieżąco było spłacane; przez dwa ostatnie lata wykazywaliśmy też, z kim w tej sprawie zostały zawarte ugody. Nawet w pierwszej instancji nie było tu zastrzeżeń, a prezes Kolator mówił, że Ruch ma 88 procent długów spłacone - powiedział Ziętek.
- Teraz nagle komisja odwoławcza ds. licencji ogłasza co innego. Rozumiem, że komisja działa pod egidą PZPN, jednak ta różnica interpretacji jest brzemienna w skutkach. Oczekujemy, że zarząd związku spotka się w tej sprawie z komisją - dodał dyrektor Ruchu.
Wyjaśnił również, że do klubu nie napłynęła jeszcze oficjalna decyzja w tej sprawie. Gdy to nastąpi, władze klubu po przeanalizowaniu uzasadnienia, zdecydują o dalszych działaniach.
W pierwszej instancji Ruch Chorzów nie otrzymał licencji - jak podawał PZPN - "ze względu na niejasne sprawy finansowe związane z restrukturyzacją długów klubu".
źródło: PAP / Onet.pl