Zagrał niemal we wszystkich grach kontrolnych Ruchu Chorzów, a w trzech wychodził w pierwszym składzie. Maciej Sadlok może uchodzić za małe objawieniem okresu letniego. - Jeszcze przed rokiem nawet nie marzyłem, że będę miał szansę grać z pierwszą drużyną takiego klubu jak Ruch - uśmiecha się były piłkarz Pasjonata Dankowice. Prezesem tego klubu jest jego ojciec. Nim Maciek trafił na Cichą, był na testach w Dyskobolii i Zagłębiu Sosnowiec. - Postanowiłem wybrać Ruch, to była moja decyzja, choć jak zawsze skonsultowałem się też z tatą - opowiada.
Do Chorzowa został początkowo wypożyczony. Na niemałym talencie Maćka poznał się Mirosław Mosór, który wypatrzył młodziana w trakcie III-ligowego meczu Koszarawy Żywiec z Pasjonatem. - Grał na środku pomocy, ale widać, że i w obronie dobrze sobie radzi - zauważa dyrektor sportowy chorzowian.
Sadlok nawet w meczu z Widzewem Łódź nie raz zaimponował spokojem i rozwagą, która jest rzadkością w tak młodym wieku. - Duszan Radolsky od początku ustawia mnie na środku obrony. Dotąd grałem tuż za napastnikami. Cóż, życie wymaga tego, żeby się dostosować - zauważa Maciek. Nastolatek może liczyć na pomoc starszych kolegów, których być może za jakiś czas wygryzie z pierwszego składu. - Marcin Klaczka i Irek Adamski grają już ładnych parę lat. Staram się wyciągać wnioski z ich sugestii. Gra na stoperze jest przecież niezwykle odpowiedzialną rolą - tłumaczy młody zawodnik "Niebieskich".
Duszan Radolsky nie ukrywa zadowolenia z Sadloka. - Robi duże postępy, a ja lubię tak młodych zawodników. Drzemią w nich duże możliwości i charakter. Maciek musi jeszcze nabrać doświadczenia, dlatego daję mu szansę gry w sparingach - wyjaśnia słowacki trener.
źródło: Sport
foto: Marcin Miler