Piłkarze Ruchu są już blisko zakończenia zgrupowania w Wiśle. Podopieczni Duszana Radolsky-ego trenują dwa razy dziennie: rano o 10:30 i po południu o 17:30. Zajęcia trwają półtorej lub dwie godziny. Boisko Wisły Ustronianki, na którym "Niebiescy" przygotowują się do sezonu, oddalone jest o dwa kilometry od ośrodka "Kleopatra". - Ten krótki odcinek pokonujemy pieszo. Zajmuje nam to około 10 minut - informuje Jarosław Barteczko, kierownik drużyny.
Zobacz co piłkarze robią po treningu
- W naszym hotelu panuje rodzinna atmosfera. Mamy bardzo dobre warunki do odpoczynku. Jesteśmy tutaj sami, dlatego wychodząc na trening nie zamykamy nawet pokoi - opowiada Maciej Sadlok, młody obrońca Ruchu.
- Nasz dzień rozpoczyna się od śniadania, które możemy zjeść od 7:30 do 8:30, jak kto woli. Później mamy troszkę wolnego czasu i idziemy na pierwszy trening. Po powrocie ok. godz. 13 mamy obiad. Następnie mamy ciszę, a po niej drugi trening. Kolację jemy między siódmą, a ósmą. Potem jeśli nie ma jakichś pogadanek czy wykładów z taktyki to mamy czas wolny. O 22:30 wszyscy musimy już być w pokojach - relacjonuje kapitan zespołu, Wojciech Grzyb. - Jeżeli trener spotka po tej godzinie kogoś na korytarzu to daje mu karę. Nie wiem jaką, bo wolę nie ryzykować - dodaje Michał Brzozowski, który najchętniej ogląda wieczorem filmy.
Prawdziwym filmowym pokojem jest jednak ten, w którym mieszkają Grzegorz Domżalski, Michał Haftkowski, Krzysztof Nykiel i Michał Osiński. - Oglądamy po trzy, cztery na dzień. Najbardziej lubimy komedie, ale ostatnio patrzeliśmy na thriller "Przeczucie" z Sandrą Bullock - uśmiechają się.
Oprócz grupy filmowej są jeszcze trzy inne: karciana, moli książkowych i ... śpiochów. W tej pierwszej dominują piłkarze starsi, czyli "Ari", "Bonczek", "Klakier", "Maki" i "Pulo". - Czytają i młodsi i starsi, a największym śpiochem jest Lilo. Gdyby mógł to spałby cały dzień - śmieją się "Brzoza" i "Maciek".
Do dyspozycji piłkarzy są jeszcze dwa stanowiska komputerowe z Internetem oraz telewizor. - Na necie siedzą prawie wszyscy. Najczęściej przeglądamy serwisy internetowe i odbieramy pocztę - mówi Krzysztof Nykiel, dla którego rozstanie z rodziną nie jest problemem. - Zawsze się tęskni, ale obóz trwa w sumie tylko 5 dni, a do końca pozostały już zaledwie dwa.
źródło: własne