Piłkarze Ruchu nie zdołali wygrać z zespołem drugoligowego Piasta Gliwice. Spotkanie toczone było w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Przez niemal cały czas padał ulewny deszcz.
Zobacz zdjęcia ze sparingu
Woda szybko osiadła na murawie i zamieniła się w wielkie kałuże, które mocno dawały się we znaki piłkarzom. - Piłka często uciekała - przyznał Grzegorz Domżalski, który przez blisko 70 minut biegał ile sił w nogach po lewej stronie boiska. - Przez kilka ostatnich dni nie trenowałem na pełnych obrotach, dlatego troszkę brakuje mi do tego, aby zagrać pełne 90 minut. Cały czas jesteśmy jednak w okresie przygotowawczym i staram się jak najlepiej przygotować do sezonu - zapewnił "Mały".
Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, ale za to w drugiej padły aż trzy. Jako pierwsi prowadzenie objęli chorzowianie. Tomasz Sokołowski dokładnie dośrodkował z rzutu rożnego, a piłkę do bramki głową skierował Krzysztof Nykiel.
Odpowiedź "Piastunek" była błyskawiczna. Już 4 minuty później Podgórski strzałem głową doprowadził do wyrównania. Gliwiczanie na tym nie poprzestali i po chwili prowadzili już 2:1. Żyrkowski bezwzględnie wykorzystał błąd Rafała Łopusiewicza, który nie zdołał złapać śliskiej piłki. Podopieczny trenera Mandrysza był o ułamek sekundy szybszy od 19-letniego golkipera i z pięciu metrów umieścił futbolówkę w siatce. - Mimo niekorzystnego wyniku jesteśmy zadowoleni z sytuacji, jakie drużyna sobie stworzyła. To znaczy, że w porównaniu z poprzednim sparingiem nastąpiła poprawa w konstruowaniu akcji. Musimy natomiast popracować na ich wykańczaniem - powiedział po meczu Tomasz Fornalik, drugi trener Ruchu.
- Pierwsza część gry była słaba w naszym wykonaniu. Nie graliśmy tego, co chcielibyśmy grać. Wiele przyczyn się na to złożyło, m.in. słaba ruchliwość naszych napastników. Byli zagubieni, schowani i przez to Ruch miał optyczną przewagę. "Niebiescy" wypracowali sobie również jedną setkę, którą Grzegorz Kasprzyk w doskonałym stylu obronił. My takich sytuacji nie mieliśmy. Po przerwie szybko stracona bramka obudziła mój zespół. Przeprowadziliśmy kilka ciekawych akcji, z których dwie wykorzystaliśmy. Zabrakło mi w końcówce drugiej połowy takiego wyrachowania ze strony zespołu. Myślę tutaj o dłuższym utrzymywaniu się przy piłce, żeby zniechęcić przeciwnika do myślenia o jakimś golu - stwierdził Piotr Mandrysz, trener Piasta.
Spotkanie z trybun oglądało kilku podstawowych graczy Ruchu. - Wojtek Grzyb narzekał trochę ostatnio na kostkę, a Irek Adamski miał problem z mięśniem przywodziciela. Obaj są już w stu procentach zdrowi, ale mimo to trenerzy dali im trochę odpocząć - poinformował masażysta, Tomasz Mrochen. Wolne dostali również Brzozowski, Haftkowski, Mikulenas i Perdijić. Na obóz nie dojechali jeszcze Martin Fabusz i Pavol Balaz.
Ruch Chorzów 1:2 (0:0) Piast Gliwice
Strzelcy: Nykiel 52' - Podgórski 56', Żyrkowski 63'
Składy:
Ruch: Mioduszewski (46' Łopusiewicz, 65' Dębiec) - Nykiel, Jakubowski (46' Klaczka), Sadlok, Osiński - Pulkowski, Baran, Bonk (46' Sokołowski), Domżalski (68' Makuch) - Lilo, Jezierski (46' Łudziński).
Piast:
I Połowa: Kasprzyk - Krysiński, Banaś, Widuch, Petasz - Kaszowski, Gamla, Kompała, Kukulski - Szczęsny, Błachut.
II połowa: Humerski - Michniewicz, Widuch, Krzycki, Chylaszek - Żyrkowski, Mizgajski, Kędziora, Podgórski - Andraszak, Wróbel.
Widzów: około 80
źródło: własne