- Aklimatyzacja w szatni Ruchu przebiega bezboleśnie, chociażby dlatego, że nie było żadnego chrztu. Oczywiście postawię chłopakom po piwie w ramach wkupnego, a na razie po dwóch wspólnych treningach mogę powiedzieć, że atmosfera w drużynie "Niebieskich" jest bardzo sympatyczna - mówi Marcin Kikut, który trafił właśnie do Ruchu z Lecha Poznań.
Co zaważyło na tym, że były reprezentant Polski zdecydował się opuścić "Kolejorza", w którym spędził sześć lat? - W kwietniu Lech chciał przedłużyć ze mną umowę, ale wówczas miałem kilka ofert z zagranicznych klubów i nie doszliśmy z poznaniakami do porozumienia. Później okazało się, że z wyjazdu za granicę jednak nic nie wyszło, a propozycja Ruchu była konkretna, więc postanowiłem ją przyjąć - opowiada "Kiki".
29-letni obrońca ma pewne zaległości treningowe, ale zapewnia, że nie musi odbudowywać formy. - Myślę, że to udało mi się już wiosną. W rundzie jesiennej faktycznie nie zagrałem ani jednego spotkania ligowego, bo trener Bakero nie widział mnie w składzie, ale wiosną grałem już regularnie i forma z meczu na mecz rosła. W lipcu ćwiczyłem tylko indywidualnie, co na pewno nie jest idealnym rozwiązaniem, lecz mam nadzieję, że szybko nadrobię treningowe zaległości i powalczę o miejsce w podstawowym składzie - twierdzi.
źródło: Niebiescy.pl / Dziennik Zachodni