O przejściu utalentowanego gracza Ruchu Chorzów Piotra Ćwielonga do krakowskiej Wisły mówi się co najmniej od pół roku. Już zimą obydwa kluby porozumiały się w sprawie przenosin napastnika młodzieżowej reprezentacji Polski pod Wawel. Suma transferu miała wynieść nieco ponad 800 tys. zł czyli dokładnie tyle ile wynosi dług "niebieskich" wobec "Białej Gwiazdy". Okazało się jednak, że sam zawodnik nie doszedł do porozumienia z Wisłą i w rundzie wiosennej 21-letni piłkarz nadal grał w Chorzowie.
- Nie dogadałem się z klubem z Krakowa w sprawie indywidualnego kontraktu. Spór dotyczył przede wszystkim długości umowy, bo Wisła chciała żebym podpisał kontrakt na trzy lata - wyjaśnia popularny "Pepe", który wciąż czeka na pierwszoligowy debiut.
Teraz do zawarcia kontraktu jest już znacznie bliżej. Transfer Ćwielonga jest zresztą na rękę chorzowskim działaczom, którzy dzięki zmniejszeniu ciążących na Ruch starych zobowiązań łatwiej będą mogli otrzymać licencję na grę w Orange Ekstraklasie.
- Cały czas trwa wymiana pism między klubem i moim menedżerem. Większość spraw została już uzgodniona i do ustalenia pozostały już tylko szczegóły. Jestem już trochę zmęczony tym serialem i chciałbym, żeby umowa została jak najszybciej sfinalizowana. Na razie trenuję z Ruchem, ale mam nadzieję, że w sobotę wyjadę z krakowskim zespołem na zgrupowanie do Austrii - powiedział Ćwielong.
Tym razem nie było sporów o długość kontraktu, a jedynie o wysokość zarobków piłkarza. - Kontrakt ma obowiązywać przez pięć lat i dlatego muszę mieć w nim ustalone mnóstwo spraw. Wiążąc się tak długą umową chcę zapewnić sobie podwyżkę apanaży w stosunku do tych, jakie otrzymywałem w Chorzowie - stwierdza wychowanek szkółki piłkarskiej Stadionu Śląskiego, który w Ruchu gra od 2004 r.
W Krakowie Ćwielong będzie mógł liczyć na pomoc wychowanka Ruchu grającego w Wiśle - Marcina Baszczyńskiego. - Rozmawiałem z Marcinem o nowym klubie i po starej znajomości udzielił mi paru cennych rad. Przechodzę do Wisły, żeby walczyć o miejsce w podstawowym składzie i mam nadzieję, że uda mi się zrobić karierę na miarę "Baszcza" czy też Damiana Gorawskiego, który również kiedyś przeszedł podobną drogę. Cały czas pamiętam jednak, że Ruchowi sporo zawdzięczam i na pewno ten klub zawsze będzie w moim sercu - dodał na zakończenie Piotr Ćwielong.
źródło: Dziennik Zachodni