Murilo Rufino Barbosa czyli popularny "Lilo" jest pierwszym piłkarzem z Brazylii, który zagra w barwach Ruchu. Wczoraj 24-letni pomocnik pojawił się na pierwszym treningu "niebieskich". - Dopiero poznaję nowe miasto i klub, a na trening podwiózł mnie kolega z drużyny - powiedział Lilo.
Pochodzący z Aracatuby położonej niedaleko Sao Paulo zawodnik mówi po polsku, ale jak sam twierdzi często brakuje mu słów, żeby wyrazić w naszym języku wszystko, co czuje. Lilo ma dwóch młodszych braci Mauricio i Joao Matheosa, a z rodziną niemal codziennie rozmawia przez telefon ze skype'm.
- Moja kariera piłkarska nie zaczęła się na plaży. Na pierwszy trening zaprowadził mnie tata i ćwiczyłem w normalnym klubie. Moim idolem był Ronaldo. Dobrze gram obiema nogami i mogę występować zarówno na środku jak i na boku pomocy. Lubię także sztuczki techniczne i mam nadzieję, że będę czarować nimi chorzowskich kibiców - powiedział Lilo.
Brazylijczyk gra w Polsce od półtora roku. W barwach Pogoni Szczecin zaliczył w ekstraklasie 38 spotkań, ale do tej pory nie zdobył w niej gola. - W Szczecinie była kiepska atmosfera w drużynie. W Ruchu jest dużo lepiej i mam nadzieję, że doczekam się tutaj pierwszej bramki. Swoją przyszłość wiążę z Polską. Mam narzeczoną Dominikę, która przyjechała ze mną ze Szczecina do Chorzowa, a z polskich potraw najbardziej lubię żurek - stwierdził Lilo, który jak każdy Brazylijczyk interesuje się również wyścigami Formuły 1 oraz siatkówką i marzy o tym, żeby zobaczyć w katowickim Spodku mecz "Canarinhos" z Polakami w finale Ligi Światowej.
źródło: Dziennik Zachodni