Marek Zieńczuk (pomocnik Ruchu):
- Przy rzucie karnym miałem trafić dokładniej. Szkoda, że Arkowi nie udało się dobić, ale całą winę biorę na swoje barki. Mimo wszystko nie będę miał żadnego problemu z wykonywaniem "jedenastek", nawet najlepszym zdarza się spudłować. Brakuje nam jeszcze przyspieszania w akcjach ofensywnych, z którego słynęliśmy w tamtym sezonie, ale ono będzie do nas przychodziło z każdym meczem. To jest dopiero początek grania w Lidze Europy, skala trudności będzie rosnąć. Dobrze, że mamy akurat takiego przeciwnika na początek. (neo)
Arkadiusz Piech (napastnik Ruchu):
- Mogliśmy rozwiązać worek z bramkami już w pierwszej połowie, ale się nie udało. Czasami trzeba jakiś strzał dostać, żeby iść do przodu. Stracona bramka nas zmobilizowała. W drugiej połowie trochę przysnęliśmy, bo rywale prowadzili grę. Ale obudziliśmy się w porę, wyprowadziliśmy skuteczne akcje i wygraliśmy 3:1.
Maciej Sadlok (obrońca Ruchu):
- Jeżeli drużyna nie strzeli rzutu karnego, to często bywa tak, że opada z sił. Wtedy trzeba się tak podbudować, żeby zespół wrócił na właściwe tory. Wydaje mi się, że tak było w naszym przypadku, chociaż w między czasie jeszcze straciliśmy głupią bramkę. Chwała drużynie, że potrafiła się podnieść i strzelić trzy bramki. Na pewno będzie dużo łatwiej w rewanżu i miejmy nadzieję, że przejdziemy dalej.
Z Arkiem Piechem często rywalizujemy na treningach i mimo tego, że nie jest wysokim zawodnikiem, to w grze głową jest naprawdę groźny. Dzisiaj przekonali się o tym rywale dwukrotnie.
Piotr Stawarczyk (obrońca Ruchu):
- Arek (Piech - przyp. red.) pokazuje swoją siłę i oby tak było jak najdłużej. Metalurg to groźna drużyna, która potrafi grać z kontry. Po tym meczu będziemy mogli ich jeszcze bardziej rozpracować i w efekcie awansować do następnej rundy. (neo)
źródło: Niebiescy.pl