Piłkarze Ruchu wrócili do ekstraklasy po czterech latach przerwy. Przez ten czas wymogi licencyjne w I lidze uległy zaostrzeniu, bo PZPN niemal co roku zmuszał kluby do unowocześniania stadionów. Chorzowianie również starali się nie zostawać w tyle, a po wywalczeniu awansu prace modernizacyjne ruszyły na Cichej pełną parą.
- Większość papierów przesłaliśmy już do Warszawy, choć ostateczny termin dostarczenia dokumentacji przez beniaminków mija 30 czerwca. Uzupełnić musimy jeszcze tylko parę drobiazgów - chociażby licencję trenera Radolsky'ego. Nie będzie z tym jednak żadnych kłopotów, bo szkoleniowiec przywiezie ją w poniedziałek ze sobą i zaraz zrobimy kserokopię - powiedział dyrektor klubu Krzysztof Ziętek.
W sobotę na stadionie Ruchu gościła Komisja Licencyjna i jej członkowie zapoznali się ze stanem przygotowań obiektu do pierwszoligowej rywalizacji. Na Cichej nawet w czasie wizytacji trwały prace modernizacyjne.
- Właśnie zakończyliśmy montaż dodatkowych krzesełek na trybunie głównej, dzięki czemu pod dachem znajdzie się wymagana liczba tysiąca siedzisk. Obecnie trwają prace nad stworzeniem nowej salki konferencyjnej, a także modernizacja szatni i toalet. Ponadto w budynku klubowym przygotowywane jest specjalne pomieszczenie dla obserwatora PZPN oraz pokój medyczny - powiedział Wojciech Krzystanek, zastępca dyrektora MOSiR Chorzów, który jest właścicielem stadionu.
Roboty toczą się nie tylko na trybunach, ale także na murawie. Na trawie wykopane zostały już miejsca na zamontowanie zraszaczy, które znajdą się nie tylko na boisku, lecz także w zakolach stadionu. W miejscach po wykopach, a także w polu karnym murawa zostanie wymieniona, natomiast w pozostałych częściach boiska trawa będzie poddana corocznej posezonowej pielęgnacji.
- Prace na boisku mają zakończyć się do połowy lipca, tak aby po powrocie z obozu w Wiśle piłkarze Ruchu mogli już trenować na swoim obiekcie - powiedział dyrektor Krzystanek.
Optymistą, jeśli chodzi o dostanie przez Ruch pierwszoligowej licencji jest dyrektor Krzysztof Ziętek: - Naszą bolączką są dwie sprawy. Pierwsza to brak podgrzewanej murawy, ale w tej kwestii porozumieliśmy się już ze Stadionem Śląskim i jeśli będzie taka potrzeba, to w przypadku ataku zimy skorzystamy z ich gościny. Druga sprawa to długi. My jako sportowa spółka akcyjna nie generujemy długów, o czym świadczą odpowiednie zaświadczenia z Urzędu Skarbowego i ZUS-u. Ciągle jednak ciągnie się za nami zadłużenie stowarzyszenia, które przejęliśmy wraz z drużyną. Staramy się spłacać tych wierzycieli, ale nie jest to łatwe. Wywiązujemy się jednak z umowy z zarządem PZPN, który określił wielkość kwartalnych rat i wierzę, że dostaniemy licencję na grę w Orange Ekstraklasie.
Kryteria licencyjne w ekstraklasie
Aby klub mógł przystąpić do gry w Orange Ekstraklasie, oprócz uregulowanych kwestii finansowych, trzeba spełnić szereg warunków. Oto niektóre z nich (na podstawie Podręcznika Licencyjnego PZPN).
Minimalna pojemność stadionu to 3.000 miejsc siedzących. Minimalna ilość miejsc siedzących, które muszą być zadaszone (w tym trybuna honorowa i prasowa) - 1.000.
Boisko musi mierzyć dokładnie 105x68 metrów. W sytuacji, gdy z przyczyn technicznych, wynikających z konstrukcji stadionu zwiększenie powierzchni boiska do wymaganej wielkości nie jest możliwe, wówczas za odrębną zgodą PZPN wymiary te muszą wynosić: długość: min. 100 m do maks. 105 m, szerokość: min. 64 m do maks. 68 m.
Co najmniej pięć procent łącznej liczby miejsc na stadionie musi być udostępnione kibicom drużyny gości w oddzielnej strefie.
Na stadionie musi być sztuczne oświetlenie, o sile co najmniej 1200 luksów. Każdy stadion musi być wyposażony zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz w zainstalowane na stałe kamery kolorowej telewizji dla potrzeb dozoru, zamontowane w stałych punktach i z możliwością oglądania obrazu panoramicznego i przechylania kamery.
Każdy ubiegający się o licencję musi posiadać program rozwoju młodzieży zaaprobowany przez licencjodawcę (co najmniej cztery zespoły młodzieżowe w klubie lub stowarzyszone z klubem).
źródło: Dziennik Zachodni
» Przeczytasz o tym również w artykule z Gazety Wyborczej