Przedstawiłem swoje warunki i czekam na ich akceptację do niedzieli. Jeśli w poniedziałek rozpocznę przygotowania z Ruchem, to już nie będę zmieniał klubu - mówi kandydat do gry w Wiśle Kraków,
Piotr Ćwielong.
- Podobno jest Pan już jedną nogą w Wiśle?
Piotr Ćwielong: - Przedstawiłem swoje warunki i czekam na ich akceptację do niedzieli. Jeśli w poniedziałek rozpocznę przygotowania z Ruchem, to już nie będę zmieniał klubu. Nie ma wielkich rozbieżności. Rozmawiamy o kontrakcie cztero-, pięcioletnim.
- A gdzie by Pan wolał grać?
- Wisła to znakomity klub. Z drugiej strony Ruch to również nie byle co, tylko czternastokrotny mistrz Polski. Źle nie będzie - tu i tu jest pierwsza liga. A ja na siłę nigdzie nie chcę odejść.
- Ulubiona pozycja?
- Każda, byle na boisku. Byłem napastnikiem, ale przy trenerze Wleciałowskim zaliczyłem sezon na lewej pomocy. Ostatnio wróciłem do ataku. Dla mnie nie ma problemu. Mogę grać na obu skrzydłach i w ataku.
- Ma Pan znajomych wśród wiślaków?
- Znam byłego piłkarza Ruchu Marcina Baszczyńskiego. W zimie nawet dzwoniłem do niego i pytałem, jak jest w Wiśle. Z występów w młodzieżówce znamy się też z Adamem Kokoszką.
źródło: Gazeta Wyborcza