Kilka dni temu Wojciech Grzyb zamieścił na swoim blogu w natemat.pl nowy wpis. "Grzybka" czyta się naprawdę bardzo dobrze. Dawno temu rozmawialiśmy z nim nawet na temat pisania felietonów na Niebiescy.pl. Sprawę odłożyliśmy na później, chyba nawet postanowiliśmy, że wrócimy do tematu po zakończeniu przez niego kariery. W końcu ktoś nas w tej kwestii uprzedził. Szkoda, ale może jeszcze kiedyś się uda? :)
Najnowszy wpis Wojtka jest bardzo sentymentalny, ale zarazem ciekawy. Nie możemy się zgodzić tylko z jednym. Trybuny dalej będą śpiewać "Grzybek, Grzybek KS Ruch". Usłyszysz to jeszcze nie raz.
Poniżej fragmenty wpisu:
"Niesamowite 6,5 roku przy ul.Cichej 6 z numerem 6 na plecach. Jak to możliwe, że ten okres minął tak szybko? Przeżyłem tutaj najwspanialszy chwile w swojej karierze, a raczej przygodzie z piłką. Poznałem mnóstwo fantastycznych osób dzięki którym atmosfera w szatni Ruchu, o której ostatnio jest tak głośno, niezmiennie była wyjątkowa. Nie wszyscy, którzy ją tworzyli byli dobrymi piłkarzami, ale większość z nich pasowała pod względem charakteru, poczucia humoru i odpowiedniego dystansu do samego siebie. Tworzyliśmy niesamowicie zgraną paczkę. Podczas kilkudziesięciominutowego biegu wspominamy z Andrzejem najzabawniejsze sytuacje i historie, niektóre nigdy pewnie nie ujrzą światła dziennego bo to tzw.tajemnice szatni hehe. Rozmawiamy o tym co było, ale również o najbliższej przyszłości klubu. Jak będzie wyglądał zespół w nowym sezonie, z kim zagramy w Pucharach, nic szczególnego... Dopiero w szatni dociera do mnie, że to już ostatni raz biegałem po tej murawie, że ostatni raz siedzę w tej szatni, ostatni raz mogę wejść do sauny, a potem ostatni raz wezmę prysznic w szatni pierwszej drużyny Ruchu Chorzów..."
"Niezwykle trudno przyswoić sobie nagle te wszystkie myśli kołaczące się w głowie, że to już koniec, że nie założę już nigdy niebieskiej koszulki z "R-ką" na sercu, że już nigdy nie usłyszę z trybun "Grzybek Grzybek KS Ruch..." jednak trzeba iść dalej. Coś się definitywnie skończyło ale może będę mógł jeszcze zrobić coś dla "mojego" Ruchu..? Może jako działacz, może nawet jako trener kiedyś w przyszłości..? Póki co żegnam się z niebieskimi baRwami z wielkim smutkiem ale i z pewnymi nadziejami na przyszłość. Wiele wskazuje na to, że zostanę w Ruchu w innej roli i będę pomagał klubowi w jego szeroko rozumianych działaniach marketingowych i promocyjnych. To również powinno być spore wyzwanie..."
Całośc można przeczytać
tutaj.
źródło: Niebiescy.pl / WojciechGrzyb.natemat.pl