Pavel Sultes błyskawicznie aklimatyzuje się w nowej drużynie. Duża w tym zasługa Macieja Sadloka, który pełni dla niego rolę "przewodnika". - Jestem tutaj od paru dni i już mi się podoba. W klubie panuje taka fajna, spokojna atmosfera, a poza tym mamy świetną drużynę - podkreśla.
Nowego zawodnika Ruchu spotkały na początku kłopoty z przestawieniem na inny rodzaj treningów. - Są ćwiczenia, których nigdy w życiu nie robiłem i mam z tym trochę problemów. Sądzę, że w ciągu 14 dni będzie dużo lepiej i się do tego przyzwyczaję. Treningi są naprawdę ciężkie - twierdzi Sultes, który zdążył już odkryć sekret sukcesu "Niebieskich".
- W poprzednim sezonie dobra gra Ruchu była dla mnie na początku niespodzianką. Później już jednak dotarło do mnie, że ta drużyna gra dobrą piłkę. Teraz kiedy tutaj jestem, wiem, dlaczego tak jest. Waldemar Fornalik jest bardzo dobrym trenerem i stworzył drużynę składającą się ze świetnych piłkarzy - wyjaśnia.
26-letni Czech w jednym wywiadów zdradził już, że na boisku najlepiej czuje się jako "dziewiątka". Czy w Ruchu będzie występował na swojej ulubionej pozycji? - W zespole jest duża konkurencja. Trener powiedział mi, że widzi mnie bardziej na boku, ale to może się zmienić w trakcie sezonu - wyjaśnia.
Sultes wolny czas spędza wspólnie z "Sadloczkiem" na oglądaniu filmów, telewizji i przeglądaniu Internetu, a po powrocie ze zgrupowania zajmie się szukaniem odpowiedniego mieszkania. - Liczę, że już wkrótce będę miał gdzie mieszkać. Dzięki grze w Ruchu mam dużo bliżej do rodziny, tylko trzy godziny samochodem. Wcześniej z Warszawy jechałem nawet dziewięć albo i dziesięć - mówi najnowszy nabytek chorzowskiego klubu.
źródło: Niebiescy.pl