- Wracam na Cichą, żeby coś osiągnąć. Ruch w ostatnich latach pokonał długą drogę. Gdy po raz pierwszy podpisywałem kontrakt walczyliśmy o awans, a dziś jesteśmy drużyną z czołówki. W Chorzowie buduje się sukces cierpliwie, ale konsekwentnie. Nie zmienia się trenerów po dwóch przegranych meczach. To procentuje - podkreśla Maciej Sadlok, który wrócił do Ruchu po półtorarocznej przygodzie z Polonią Warszawa.
Tuż po podpisaniu nowego kontraktu z Ruchem, "Sadloczek" powiedział nam, że ma nadzieję, że kibice są zadowoleni z jego powrotu. Możemy z całą pewnością odpowiedzieć: nie ma osoby, która by nie była zadowolona.
- Fani Ruchu to wyjątkowa grupa. Serdeczni, a zarazem fanatyczni. Pamiętam jak podchodzili do mnie na ulicy. Zawsze ciekawi o naszą formę, najbliższy mecz, zdrowie. W Warszawie też się to zdarzało, ale jednak nie tak często. Mam wrażenie, że piłka, mecz, sportowa rywalizacja to dla Ślązaków jednak coś więcej - uważa Sadlok.
Wychowanek Pasjonata Dankowice "zabrał" do Chorzowa kolegę ze swojej byłej drużyny, Pavela Sultesa. - To bardzo charakterny i ambitny chłopak. Będzie do Ruchu pasował. Gdy "Niebiescy" zainteresowali się Pawłem, to sam go dodatkowo polecałem. Ruch wygra dzięki niemu niejeden mecz - zapewnia.
źródło: Niebiescy.pl / Slask.Sport.pl