W "Przeglądzie Sportowym" pojawiło się dzisiaj trochę liczb. Dziennik informuje, że Ruch Chorzów za 720 tysięcy złotych rocznie będzie miał Marcina Baszczyńskiego i Macieja Sadloka.
Zbyt wygórowane żądania spowodowały, że "Niebiescy" nie porozumieli się z Rafałem Grodzickim w sprawie nowego kontraktu. Menedżer chciał dla środkowego obrońcy rocznego kontraktu na poziomie 480 tys. zł. Dodatkowo żądał 100 tys. euro za podpis. W pierwszym sezonie obowiązywania nowej umowy chorzowianie musieliby więc wyłożyć 920 tys. zł.
Dziś wiele wskazuje na to, że roczne kontrakty Marcina Baszczyńskiego i Macieja Sadloka będą wynosiły łącznie 720 tys. zł. I przy niewielkich kwotach za podpis jest szansa, że 14-krotny mistrz Polski będzie miał dwóch graczy za cenę jednego. Identyczną umowę podpisał niedawno Marek Zieńczuk. A zimą na ten sam poziom wynagrodzenia wszedł Arkadiusz Piech. Dostał wówczas 200-procentową podwyżkę, bo zarabiał 120 tys. zł rocznie.
Prezes Smagorowicz nie chce mówić tego głośno, ale w gronie zaufanych osób powtarza, że przekroczenie bariery 360 tys. zł oznaczałoby, że zabawa w futbol straciła sens. Ruch ma bowiem ograniczone możliwości finansowe. Poza tym nie chce tworzyć kominów płacowych, żeby nie psuć atmosfery w szatni. Właśnie dlatego Paweł Abbott nie będzie mógł zostać na dotychczasowych warunkach. Wygasająca w czerwcu umowa gwarantowała mu blisko 480 tys. zł pod warunkiem rozegrania określonej liczby spotkań. Nowa ma być o 25 procent niższa.
źródło: przegladsportowy.pl