Rozmowa z nowym trenerem Ruchu Chorzów, Duszanem Radolskym.
- Kiedy otrzymał pan propozycję pracy w Ruchu?
Duszan Radolsky: - W zeszłym tygodniu. Po rezygnacji Marka Wleciałowskiego działacze skontaktowali się ze mną, a dogadaliśmy się bardzo szybko. Umowę z Ruchem zawarłem na dwa lata. W środę przyjadę do Chorzowa, a 25 czerwca rozpoczynam zajęcia z drużyną.
- Co pan wie o ekipie "niebieskich"?
- Dostałem kasety ze spotkaniami Ruchu z poprzedniego sezonu i właśnie je oglądam. Skupiam się na najlepszym meczu, który chorzowianie rozegrali w Pucharze Polski - z Wisłą Kraków i najgorszym - u siebie z Polonią Warszawa. Uważam, że taktycznie zespół wygląda nieźle, a paru graczy, np. Wojtka Grzyba czy Tomka Sokołowskiego doskonale pamiętam z polskiej ekstraklasy.
- Po przyjeździe będzie pan musiał podjąć kilka decyzji kadrowych...
- Same mecze na wideo na pewno nie wystarczą. Przed podjęciem takich decyzji muszę zobaczyć zawodników na żywo, popracować z nimi, porozmawiać. Na szczęście okres transferowy trwa do końca sierpnia, więc na roszady w składzie jest jeszcze trochę czasu.
- Czy pana zdaniem Ruch potrzebuje wzmocnień?
- Powołam się na opinię trenera Antoniego Piechniczka, którą znalazłem gdzieś w internecie. Ten ceniony śląski szkoleniowiec powiedział o Ruchu, że to nie jest zły zespół, ale na grę w ekstraklasie na pewno potrzebuje paru nowych zawodników. Oczywiście mam jakieś wyobrażenie o tym, kogo należałoby pozyskać, ale muszę też brać pod uwagę warunki finansowe klubu. Wiem, że nie ma mowy o spektakularnych transferach.
- Pan mówi o wzmocnieniach, a tymczasem drużyna po awansie może być osłabiona, bo bliscy przejścia do innych klubów są Piotr Ćwielong i Grzegorz Baran.
- Rozmawiałem na ten temat z właścicielem klubu; gdyby doszło do tych transferów, postaramy się znaleźć kogoś w miejsce Ćwielonga i Barana.
- Jaki cel postawił przed panem Mariusz Klimek?
- Myślę, że po to zawarliśmy dwuletnią umowę, żeby te cele Ruch osiągał stopniowo. Na pewno w pierwszym sezonie po awansie chciałbym, żeby drużyna zbierała doświadczenia i spokojnie utrzymała się w ekstraklasie. Marzę o tym, żeby zespół w każdym spotkaniu walczył, a kibice byli zadowoleni z jego gry. O fanach Ruchu słyszałem zresztą wiele dobrego i mam nadzieję, że nadal będą oni naszym dwunastym zawodnikiem.
- Na badaniach w Chorzowie był obrońca MFK Koszyce 22-letni Peter Basista.
- Znam tego chłopaka z występów w lidze słowackiej i naszej reprezentacji młodzieżowej, ale to nie ja go polecałem. To dobry stoper, lecz na razie nie wiem, czy będzie grał w Chorzowie. Przyglądając się kadrze Ruchu zauważyłem, że sporo jest w niej zawodników doświadczonych oraz młodzieży, natomiast brakuje graczy w środku piłkarskiej kariery, czyli w wieku 25-27 lat.
- Piłkarze, którzy pracowali z panem w Groclinie opowiadają, że bardzo dużą rolę przywiązywał pan do odpowiedniej diety.
- Poziom piłki jest bardzo wyrównany, więc o wszystkim decydują detale. Dlatego też trzeba przywiązywać tak dużą wagę do właściwego odżywiania czy odnowy biologicznej, bo w ostatecznym rozrachunku to właśnie te niuanse mogą okazać się decydujące.
- Ogromną uwagę przykłada pan także do dyscypliny.
- Oczywiście, że wymagam od zawodników dyscypliny, ale nie jest tak - jak ktoś powiedział - że jestem katem polskiej piłki. Piłkarzy traktuję jak partnerów...
Sylwetka
Duszan Radolsky ma 57 lat. Grał w Spartaku Trnava, Dukli Bańska Bystrzyca oraz Dukli Tabor. Przygodę z trenerką rozpoczął od asystentury w Spartaku Trnawa. Później opiekował się piłkarzami klubów czeskich i słowackich. Z reprezentacją Słowacji do lat 21 wywalczył 4 miejsce w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w 2000 roku. Później prowadził pierwszą reprezentację Słowacji, drużynę Al-Shabab w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także 1.FC Synot Stare Mesto i Slovan Bratysława. W 2003 r. trafił do Polski i przez dwa lata prowadził Groclin Grodzisk Wlkp. (awans do III rundy Pucharu UEFA, wicemistrzostwo i Puchar Polski). Ostatnio pracował w słowackiej Dukli Bańska Bystrzyca.
źródło: Dziennik Zachodni