Przed sezonem Dariusz Smagorowicz napisał na kartce, że Ruch będzie mistrzem. Na czym opierał swój wielki optymizm? - Przeczucie, a może po prostu zdrowy rozsądek. Mieliśmy doświadczony, a zarazem głodny sukcesu zespół, który prowadził znakomity sztab szkoleniowy. Nawet w klubie słyszałem głosy, że mamy drużynę na miejsca 5-8. Nie zgadzałem się z tym. I teraz widać, kto miał rację - śmieje się prezes "Niebieskich".
Na mecie chorzowianom zabrakło bardzo niewiele do osiągnięcia tego celu. - Dokonaliśmy wielkiej rzeczy. Przecież Ruch czekał na taki sukces prawie 40 lat [Ruch był po raz ostatni wicemistrzem Polski w roku 1973 - przyp.red.]. Gdy zawodnicy schodzili z boiska to rzeczywiście sprawiali wrażenie przegranych. Rozumiem ich. To nawet dobrze. Ich zachowanie świadczy o tym, że warto na nich stawiać, bo to zespół piłkarzy, którzy nie chcą zatrzymać się w pół drogi. W szatni to już jednak byli inni ludzie - podkreśla Smagorowicz.
"Niebiescy" cieszą się z wicemistrzostwa, ale zaczynają już myśleć o przyszłości. Wygląda na to, że to był ostatni sezon Ruchu na Cichej. - W obecnym stanie chorzowski obiekt nie spełni wymogów licencyjnych na nowy sezon. Najbliższa przyszłość Ruchu jest w Gliwicach - zaznacza prezes chorzowian, którego nie opuszcza optymizm. - Będzie tylko lepiej. Dla Ruchu idą dobre czasy. Nie zatrzymamy się w pół drogi. Wicemistrzostwo to nie był nasz cel. Chcemy więcej. Chcemy wzmocnić zespół i klubowe finanse. Perspektywy są dobre - mówi.
źródło: Slask.Sport.pl / Niebiescy.pl