Arkadiusz Piech (napastnik Ruchu):
- Miałem dogodne sytuacje, żeby szybciej otworzyć wynik w tym meczu. Udało mi się obronić po tych niewykorzystanych okazjach, zdobyłem gola, później Marek Zieńczuk dołożył drugiego i wygraliśmy mecz. W pierwszej połowie zabrakło nam trochę prądu, ale dostaliśmy reprymendę w szatni i wyszliśmy po przerwie bardziej zmobilizowani. Po to gramy, żeby odnosić w tej lidze jak największe sukcesy. Dzisiaj zrobiliśmy jeden krok do przodu, a w niedzielę trzeba zrobić drugi i czekać na to, co zrobi rywal.
Marek Zieńczuk (pomocnik Ruchu):
- Mam nadzieję, że w niedzielę wytrzymamy presję, bo dzisiaj w pierwszej połowie trochę spętała nam ona nogi. W drugiej połowie wykorzystaliśmy część swoich sytuacji, później Arek Piech miał jeszcze dwie dogodne okazje. Myślę, że wynik jest przyzwoity i cieszymy się z trzech punktów.
Po strzelonym golu wyraziłem swoją radość pod sektorem, który zajmują akurat dzieci. Oczywiście nie chodziło mi o nie, tylko o kibiców, którzy przez cały mecz mnie obrażali. Chciałem ich trochę uciszyć. Cała ta presja skupiała się dziś na mojej osobie. Jak widać, zmobilizowało mnie to i udało mi się nawet strzelić gola. Podkreślam, że absolutnie nie chodziło mi o dzieci. Sam mam dwójkę potomków.
Marek Szyndrowski (obrońca Ruchu):
- Cracovia na luzie wyszła na ten mecz. Nie ma już o co walczyć, nie ma na sobie presji i chciała to wykorzystać. Trochę przespaliśmy pierwszą połowę, za spokojnie podeszliśmy do tego meczu. Na szczęście druga połówka była już dużo lepsza. Konsekwencja, dwie bramki i mogliśmy jeszcze podwyższyć. Przed nami mecz z Lechią, który musimy wygrać. Zwycięstwo da nam wicemistrzostwo Polski, reszta nie będzie już zależeć od nas. Musimy przede wszystkim patrzeć na siebie. Musimy sobie poradzić z presją, która zresztą ciąży na nas od wielu meczów.
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- Nie spoczniemy na laurach po awansie do europejskich pucharów. Został nam tylko i wyłącznie jeden mecz, musimy wygrać i czekać na potknięcie Śląska Wrocław. Tak naprawdę pierwsza połowa wyglądała fatalnie w naszym wykonaniu. Cracovia nie miała noża na gardle, grała na luzie, wszystko jej wychodziło. To była chyba najlepsza pierwsza połowa w wykonaniu Cracovii od bardzo dawna. Chwała nam za to, że wybroniliśmy wynik do przerwy. W drugiej połowie zaczęliśmy grać swoją piłkę. Stwarzaliśmy bardzo groźne sytuacje i strzeliliśmy dwie bramki. Nie przypominam sobie, żeby w drugiej połowie Cracovia miała podobne sytuacje jak my. Po 90 minutach zasłużyliśmy na to, żeby wywieźć stąd trzy punkty.
Michal Pesković (bramkarz Ruchu):
- Cracovia zagroziła nam trochę w pierwszej połowie, trafiła na przykład w poprzeczkę, ale później nie stworzyła już sobie sytuacji. Po przerwie zaczęliśmy dużo lepiej grać, udało się strzelić dwie bramki i to zadecydowało o wyniku meczu. W niedzielę musimy wygrać z Lechią, a później będziemy patrzeć na to, co wydarzy się na innych stadionach. Ważne, że nasi kibice będą na stadionie, to na pewno nam pomoże w odniesieniu zwycięstwa.
Maciej Jankowski (napastnik Ruchu):
- W pierwszej połowie to była taka walka z samym sobą. Tu już prawie koniec sezonu i na pewno czujemy to w nogach. W drugiej połowie zagraliśmy bardzo ambitnie, chcieliśmy wygrać i udało nam się.
źródło: Niebiescy.pl