W iście piknikowej atmosferze rozegrane zostało dziś towarzyskie spotkanie ekipy mistrzów Polski z 1989 roku a drużyną Orłów Górskiego. Mecz odbył się z okazji I Światowego Zjazdu Chorzowian zorganizowanego w ramach obchodów 750-lecia Chorzowa.
» Zobacz galerię zdjęć z meczu
- Była to bardzo sympatyczna impreza. Spotkaliśmy się dziś po wielu wielu latach z kolegami z boiska, z którymi graliśmy przed laty między innymi na tym stadionie - mówił wyraźnie ucieszony były trener Ruchu, a obecnie Polonii Bytom Dariusz Fornalak.
Mecz rozpoczął się od błyskawicznie zdobytej bramki dla Ruchu Chorzów. Roman Grzybowski nie pozostawił złudzeń rozpaczliwie interweniującemu bramkarzowi gości i trafił do siatki. Na kolejne trafienie przyszło kibicom zgromadzonym na Cichej zaczekać pół godziny. Wtedy też do siatki trafił grający tradycyjnie z numerem 10 na koszulce Mariusz Śrutwa. - Zawsze mówiłem, że nie żegnam się z boiskiem przy Cichej, bo tu jest moje miejsce. Od czasu do czasu mam przyjemność tutaj zagrać i takie wydarzenie dzisiaj nastąpiło, co ważne z ludźmi których szanuję i z którymi nie rzadko jesteśmy zaprzyjaźnieni. Lata lecą, ludzie się zmieniają, ale ta przyjaźń z boiska zostaje. To zawsze cechowało Ruch i mam nadzieję, że przez długie lata tak będzie - mówił po spotkaniu Mariusz Śrutwa, który jednak mistrzostwa z Ruchem nie zdobył, a w drużynie "Niebieskich" zagrał gościnnie. - Trener Wyrobek złożył mi propozycję, abym zagrał w drużynie Ruchu '89, a trenerowi Wyrobkowi się nie odmawia - wyjaśnia były kapitan Ruchu. Chwilę później arbiter główny zakończył pierwszą odsłonę gry, ponieważ piłkarze grali 2 razy po 35 minut.
Druga odsłona rozpoczęła się również od strzelenia bramki. Zdobył ją samobójczym strzałem Ryszard Milewski po nieporozumieniu z bramkarzem. Za chwilę było już 4:0. Na strzał z okolic linii pola karnego zdecydował się znany przede wszystkim z występów w Clearexie Chorzów Adam Kryger. Piłka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od słupka. Kibicom z Cichej przypomniał się dziś pewien zawodnik, przeprowadzając solowy rajd przez ponad połowę boiska. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, iż graczem tym był świeżo upieczony wicemistrz Polski, bramkarz GKS-u Bełchatów Piotr Lech! Gości stać było dziś tylko na trafienie honorowe, a jego autorem został na 5. minut przed końcem gry Marek Koniarek. - Ten mecz był bardziej na "chodzonego", zabawowy. Mimo wszystko różnica wieku była na naszą korzyść, a w piłce to jest ważne. Fajnie było wystąpić, ale szkoda że było tak mało kibiców, bo gdyby było ich więcej to przyjemność byłaby jeszcze większa. Dużo bym dał żeby móc jeszcze kiedykolwiek tutaj zdobyć bramkę w lidze. To mnie zawsze najbardziej cieszyło, ale fajnie że Ruch jest w pierwszej lidze - dodał "Super Mario".
Aż dziw bierze, że na meczu tym zjawiła się tak nieliczna grupa fanów Ruchu. Była to znakomita okazja by zobaczyć wielu znanych na krajowej i międzynarodowej arenie niegdyś piłkarzy a teraz trenerów. Oczywiście na boisku byli jeszcze piłkarze "czynni", jak Śrutwa czy Lech, jednak mogła to być okazja wprost niepowtarzalna.
Ruch Chorzów '89 4:1 Orły Górskiego
Bramki: Roman Grzybowski 1', Mariusz Śrutwa 30', Ryszard Milewski 38' (sam.), Adam Kryger 40' - Marek Koniarek 65'
Składy:
Ruch '89: Ryszard Kołodziejczyk, Piotr Lech, Damian Łukasik, Grzegorz Wagner, Krystian Szuster, Albin Wira, Roman Grzybowski, Dariusz Fornalak, Mariusz Śrutwa, Roman Geschlecht, Adam Kryger, Mirosław Mosór, Mirosław Jaworski, Witold Bula, Waldemar Waleszczyk, Grzegorz Obój.
Orły Górskiego: Zygmunt Kalinowski, Eugeniusz Cebrat, Ryszard Milewski, Jerzy Kraska, Piotr Piekarczyk, Jacek Grembocki, Marek Koniarek, Zdzisław Kapka, Marek Kusto, Kazimierz Kmiecik, Mirosław Okoński, Jarosław Araszkiewicz, Mirosław Bulzacki, Ryszard Robakiewicz, Karol Kordysz, Jan Furtok, Jerzy Wijas, Włodzimierz Ciołek, Zbigniew Mandziejewicz.
Sędzia: Stanisław Grzesiczek
Widzów: 600