Marek Kopel, który zarządzał Chorzowem od 1991 do 2010 roku, uważa, że Andrzej Kotala wcale nie musiał ograniczać publiki Cichej do 199 osób.
- Zawsze byłem przeciwny zamykaniu stadionów. To oznacza, że za chuligański wybryk grupki osób cierpią tysiące ludzi. Gdzie tu logika i sprawiedliwość? Cicha może jest stara, ale przecież została dopuszczona do rozgrywek. Obiekt otrzymał niezbędne zgody i certyfikaty różnych służb mundurowych. Podczas meczu z Górnikiem wygrodzenia między sektorami nie puściły, monitoring zarejestrował całe zajście. Nie zawiódł stadion, tylko ludzie - mówi Kopel.
- Sam byłem w podobnej sytuacji nieraz. Policja zazwyczaj po chuligańskich burdach wnioskuje o zamknięcie stadionu. To jednak jest tylko wniosek, a decyzja należy do prezydenta. Jej konsekwencje są co prawda trudne do przewidzenia, ale życie mnie nauczyło, że jednak warto ufać ludziom - podkreśla były prezydent Chorzowa.
źródło: slask.sport.pl / Niebiescy.pl