Podczas środowego treningu nie wszyscy z chorzowskich piłkarzy mogli skupić się tylko na wskazówkach sztabu szkoleniowego.
Mecz w Kielcach zakończył się przed czasem dla Marka Szyndrowskiego i Marcina Malinowskiego. Szyndrowski już wcześniej miał problemy z kolanami, ale lekarze i fizjoterapeuci postawili go na nogi na spotkanie z Legią. Niestety nie na długo. - Po około pół godzinie gry ból wrócił. Marek nie może grać z pękniętą łąkotką. Musi poddać się zabiegowi - mówi Włodzimierz Duś, fizjoterapeuta Ruchu. Zabieg oznacza, że w tym sezonie obrońca Ruchu w lidze już nie zagra.
Malinowski ma skręcony staw skokowy. Nie wykluczone, że uszkodził też torebkę stawową. W środę czekają go kolejne konsultacje. Z kontuzją zakończył także mecz Rafał Grodzicki. Kapitan Ruchu został trafiony ręką w twarz przez Danijela Ljuboję. - Nos znowu jest złamany - mówi Duś. Grodzicki już zapowiedział, że na mecz z ŁKS-em ponownie chce założyć maskę ochraniającą twarz.
Urazy zgłosili również Gabor Straka i Marek Zieńczuk. Straka ma problem z mięśniami obręczy biodrowej i czeka go badanie USG, a Zieńczuk wybił, a może nawet złamał - to też wykaże badanie - palec ręki. Po spotkaniu w Kielcach nie w pełni sił jest również Łukasz Burliga.
źródło: slask.sport.pl / Niebiescy.pl