Policja zawnioskowała wczoraj do prezydenta Chorzowa, Andrzeja Kotali, o wydanie zakazu na przeprowadzanie imprez masowych na stadionie miejskim przy ul. Cichej 6, organizowanych przez Ruch.
- Uzasadniliśmy wniosek archaiczną, będącą w kiepskim stanie stadionową infrastrukturą. Zmurszałymi betonami, które umożliwiają łatwe oderwanie krzesełek. Brakiem w dalszym ciągu kompatybilnego systemu identyfikacji, brakiem należytego działania służb porządkowych. Także zgodą klubu na wnoszenie przez kibiców ogromnych rozmiarów transparentów - mówi w rozmowie z dziennikiem "Sport" rzecznik prasowa chorzowskiej policji, Justyna Dziedzic.
Co na to prezydent Kotala? - Jestem optymistą co do dalszych losów stadionu na Cichej i jednocześnie apeluję do PZPN, by nie nakładał najsurowszych sankcji na stadion Ruchu. Wierzę, że 60-osobowa grupa chuliganów nie wpłynie na wysokość kar - mówi Andrzej Kotala.
Prezydent informuje, że stadion zostanie wkrótce odremontowany, chodzi m.in. o sypiące się schody. - O tych betonach wiemy już od dawna. Taka sytuacja ma miejsce na wyłączonym z użytkowania sektorze numer 5. Kwestia tego sektora została objęta uwagami delegata PZPN, zapewniam, że będzie on po sezonie odremontowany. Jak już jednak powiedziałem - jest to sektor niedostępny dla kibiców i oni nie powinni się na nim znaleźć. Przy okazji chciałbym podkreślić, że stadion na Cichej miał wszelkie stosowne zezwolenia policji i piłkarskiej centrali do rozgrywek - tłumaczy.
- Będę na komisji bezpieczeństwa nakłaniał do tego, by na kolejnych meczach zwiększona została ochrona. Przecież gołym okiem widać było, że zamaskowani pseudokibice Ruchu bezkarnie przedarli się w pobliże sektora gości, bo w sektorze buforowym było za mało ochroniarzy. Wina firmy dbającej o bezpieczeństwo na meczu jest bezsporna - twierdzi prezydent Andrzej Kotala.
źródło: Sport / Niebiescy.pl