Dziś wieczór chorzowianie rozegrają spotkanie, które w dużym stopniu może zdecydować, o co będą rywalizować na finiszu bieżących rozgrywek.
Nie brzmi odkrywczo, ale to fakt. Najbliższe spotkania T-Mobile Ekstraklasy zapowiadają się arcyciekawie. Poza meczem Ruch-Wisła dojdzie do pojedynków Śląska z Lechem i Korony z Polonią. Niewykluczone, że po tej kolejce od dawna pozostający w tyle wyścigu o mistrzowską paterę krakowianie i poznaniacy ostatecznie pożegnają się z marzeniami nie tylko o złocie, co również o miejscu gwarantującym występ w europejskich pucharach. Jednocześnie jednym z zespołów pozostających w coraz węższym gronie ekip walczących o najwyższe laury może zostać drużyna trenera Fornalika.
Ruch wciąż traktowany jest przez wielu ekspertów jako kopciuszek i wybryk naszej ligowej natury. Zaskakujące, zwłaszcza w sytuacji, gdy zespół prezentuje bardzo solidny poziom i od dłuższego czasu znajduje się w czołówce tabeli. Przyznać trzeba jednak, że jest obciążony brakiem patentu na najsilniejszych ligowców. Bo o ile regularnie zdobywa punkty w starciach ze słabeuszami i średniakami, o tyle cierpi na kompleks drużyn z czołówki. Przesada? W żadnym razie! Jesienią chorzowianie przegrali ze Śląskiem (0:1), Lechem (0:3), Polonią (0:1), Wisłą (2:3) oraz Legią (0:1). Czas więc najwyższy by Ruch zaczął udowadniać, że równa do najlepszych.
Dla "Niebieskich" potyczka z Wisłą będzie trzecim meczem w ciągu siedmiu dni. W środę Ruch awansował do półfinału Pucharu Polski. Tydzień temu zaś zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała, mimo że prowadził już 2:0. Stracił tym samym wyborną okazję, by zbliżyć się na odległość jedynie dwóch punktów do liderującej Legii Warszawa. Ale chorzowianie wciąż pozostają jednym z zespołów rozdających karty w tym sezonie. I szkoda byłoby ten fakt zmarnować. Zwłaszcza w przypadku ostatnich potknięć lidera, takich jak wczorajszy remis z GKS Bełchatów.
Po 22 kolejkach rozgrywek chorzowianie utrzymują się na "pudle", choć rywale depczą mu po piętach i muszą baczyć na to, by nie spaść z podium z hukiem. Z drugiej strony - wciąż mają realne szanse na "majstra". Piłkarze Ruchu zdają się mieć świadomość, że grupa pościgowa jest liczna i silna. Teraz muszą udowodnić, że maja mentalność zwycięzców i zasługują na sukces. Kilka tygodni temu odwdzięczyli się Lechowi pięknym za nadobne, rewanżując za jesienną porażkę. Teraz przyszła kolej na Wisłę.
Mayday