Po wyjazdach do Białegostoku, Lubina i Zdzieszowic nadeszła kolej na spotkanie przy Cichej 6. Rywalem chorzowian było Podbeskidzie Bielsko-Biała. Dobra gra i wysoka pozycja w tabeli Ekstraklasy mogły jedynie zachęcić do odwiedzenia w niedzielne, ciepłe popołudnie stadionu, by na żywo obejrzeć zmagania "Niebieskich" w walce o cenne punkty. Obniżona cena wejściówek na młyn po raz kolejny przyciągnęła kibiców, którzy szczelnie wypełniając sektor 8 oraz cześć 9 przez całe spotkanie prowadzili bardzo dobry doping.
W sumie mecz obejrzało
8.050 widzów, w tym
270 fanów Podbeskidzia. Przed meczem kibice zasiadający na "prostej" mieli okazję zagrania m.in. w piłkarzyki w rozstawionej na stadionie Strefie Kibica T-Mobile Ekstraklasy. Jednak wraz z pierwszym gwizdkiem jedyną atrakcją skupiającą uwagę kibiców był już tylko mecz "Niebieskich". Cieszy fakt, że sporo osób wolało wybrać się na mecz całą rodziną aniżeli np. iść do parku, by wykorzystać pierwsze bardziej pogodne dni tej wiosny.
Od pierwszej minuty po stadionie niósł się mobilizujący doping kibiców Ruchu. Na efekty nie trzeba było za długo czekać i już w 19 i 25 minucie zgromadzeni na Cichej fani "Niebieskich" cieszyli się po golach Piecha i Janoszki. Wydawałoby się, że zwycięstwo jest już pewne, ale przecież gra się przez 90 minut... Dlatego kibice cały czas dawali z siebie wszystko.
Na płotach zawisło
9 flag: "Wielkie Hajduki", "P /R\ F", "19 /R\ 20", "19 [E] 68" (Elany), "Niebieskie Katowice", "Radlin", "Jaworzno", "Kety", herb, mała flaga Atletico Madryt oraz baner "Waldek King". W drugiej połowie meczu pojawił się ponadto transparent
"Ochroniarki spartanki - Podbeskidzia koleżanki", nawiązujący do bliskich relacji kibiców Podbeskidzia z pewną firmą ochroniarską.
Podbeskidzie, pomimo zamówienia
600 biletów (dostali ostatecznie
557), przyjechało w o połowę mniejszej liczbie, bo w
270 osób. Dopiero w 15 minucie "Górale" wywiesili
3 flagi: "Bielszczanie", "1995" oraz "Młoda Wiara". Około 20 minuty zaczęli dopingować z różnym rezultatem, jednak poza pobliskimi sektorami na stadionie byli praktycznie niesłyszalni. Wywiesili
2 transparenty: "Stadion to nie teatr" oraz "A.C.A.B.", który jednak długo nie powisiał na płocie. Ciekawostką jest fakt, że wraz z kibicami Podbeskidzia w klatce obecni byli również policyjni spottersi.
Na boisku po samobójczym trafieniu w 69 minucie na tablicy było już 2:1, a po 13 minutach wynik uległ zmianie na 2:2. Rozradowani bielszczanie przez chwilę bawili się bez koszulek, a z chorzowskich sektorów niosło się "gramy do końca" oraz "strzelcie kur... gola". Kwestia wulgarnego nastawienia do przeciwnika była między innymi odpowiedzią na wcześniejsze epitety kierowane z sektora gości, w którym nie brakowało tzw. "Januszy z wąsem". No cóż, skoro w sektorze siedzą z policją, a w repertuarze znajduje się piosenka o czterech pancernych i psie, to kto im zabroni pobluzgać bezpiecznie zza płotu ;)
Mecz po obiecującym początku zakończył się remisem 2:2, co zapewniło nam jeden punkt, a dokładniej stratę dwóch. Po meczu kibice podziękowali piłkarzom i trenerowi Waldemarowi Fornalikowi oraz odśpiewali "100 lat" Łukaszowi Janoszce, który obchodził w dniu meczu urodziny.
Kolejny mecz "Niebiescy" rozegrają już w najbliższą środę o godz. 20:30, podejmując w rewanżowym spotkaniu Pucharu Polski Ruch Zdzieszowice. Wszyscy na Cichą!
źródło: Niebiescy.pl