Stowarzyszenie K.S. Ruch ma w swoich planach wystąpić do PZPN o nieprzyznanie licencji na grę w II lidze sportowej spółce akcyjnej, która obecnie zrzesza zawodników i sztab szkoleniowy „Niebieskich”! W czym tkwi powód tej desperackiej decyzji? Oczywiście chodzi o pieniądze.
Jak podkreśla prezes stowarzyszenia - Stefan Mleczko - sprawa dotyczy niewywiązywania się ze zobowiązań spółki wobec tej pierwszej instytucji. Obecnie między stowarzyszeniem a spółką następuje wymiana… pism, ale w momencie kiedy z urlopu wróci prezes SSA, Henryk Śliwiński, dojdzie także do rozmów. Tymczasem, jak się okazuje, byli pracownicy stowarzyszenia, których zobowiązania przejęła spółka, przekazali już swoje sprawy do PZPN.
Krzysztof Ziętek, dyrektor spółki, nie ukrywa, że rozmowy z wierzycielami są skomplikowane i nie zawsze można dojść do consensusu. Jako przykład podaje on sprawę Marcina Malinowskiego, któremu spółka jest winna 300 tyś zł. Mecenas obecnego zawodnika Odry Wodzisław, w przypadku nie spłacenia pięciu równych rat na konto piłkarza, zarzeka się, iż wystąpi o niewydanie licencji chorzowskiemu Ruchowi na grę w lidze. – To jakiś absurd – irytuje się Ziętek. – Jak mogę spłacić dług, skoro zespół nie będzie występował w rozgrywkach? Nie będziemy zarabiać, bo odwrócą się nasi sponsorzy, nie będzie też wpływów za bilety! – dodaje. Największym pocieszeniem, jest to, że Ruch ma spłacone wierzytelności wobec Urzędu Skarbowego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jest to podstawą do uzyskania licencji.
Tymczasem wokół całego zamieszania dotyczącego stowarzyszenia, oberwało się także Mariuszowi Śrutwie. Został on przez działaczy stowarzyszenia wykluczony z jego gremium i jak informuje Stefan Mleczko, w czwartek zostanie on powiadomiony o tej decyzji. Co na to sam zainteresowany? – Dowiedziałem się o tym tylko z kuluarowych rozmów. Z tego co wiem, to podobno zarząd dyskutował o mnie przez wiele minut i w tej sytuacji czuję się… doceniony – z ironią w głosie powiedział kapitan drużyny Ruchu.
Na Cichej rozpoczyna się wielka wojna między stowarzyszeniem a sportową spółką akcyjną. Niestety w klubie przed szereg wychodzą „karierowicze”, którzy dzięki takim decyzjom chcą pokazać, jak wiele „dobrego” są w stanie zrobić dla Ruchu. Szkoda, tylko, że potem te same nazwiska padają w kontekście upadku śląskiej piłki nożnej.