Łukasz Janoszka (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Jestem bardzo zadowolony ze strzelonych bramek i wyniku, ale z gry nie do końca. Najważniejsze, że wygraliśmy. Trzeba powiedzieć, że źle rozpoczęliśmy to spotkanie i nie powinno to tak wyglądać. Jesteśmy drużyną ekstraklasową i nie możemy doprowadzać do sytuacji, jaka miała miejsce.
Paweł Abbott (napastnik Ruchu Chorzów):
- Mecz trwa 90 minut i rozlicza się nas z całości. Wiadomo, że nie graliśmy tak, jak chcieliśmy, ale w takich spotkaniach liczy się korzystny wynik. 4:1 jest dla nas dobrym rezultatem przed drugim meczem. W przerwie mówiliśmy, że rywale muszą w końcu opaść z sił, bo od początku mocno na nas ruszyli. Trzeba im tego pogratulować. Trener nie musiał nam nic mówić w szatni, bo sami wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Każdy wiedział, że musi się poprawić. W drugiej połowie już lepiej to wyglądało.
Zdawałem sobie sprawę, jaki mecz nas tu czeka. W Anglii raz graliśmy na Chelsea i przegraliśmy 1:2 po bramce w ostatniej minucie, a raz wygraliśmy na Boltonie. Dlatego wiedziałem, że nie może być rozluźnienia. Trzeba pogratulować jednak drugiej drużynie, bo dobrze zagrali.
Marcin Malinowski (pomocnik Ruchu Chorzów):
- Mecz nie był łatwy, ale finał jest dla nas dobry. Przeważnie tak jest, że drużyny, które są niżej notowane, spinają się na takie mecze. Tak samo było dzisiaj. Naprawdę słowa uznania dla piłkarzy ze Zdzieszowic. Jeszcze jest jeden mecz, ale zrobiliśmy dużo krok w celu wyeliminowania zespołu ze Zdzieszowic. Nie zapominamy jednak, że jeszcze jedno spotkanie przed nami. To na pewno nie będzie spacerek, co pokazał dzisiejszy mecz.
Mateusz Bukowiec (pomocnik Ruchu Zdzieszowice):
- W ostatnich 20 minutach Ruch nas zmiażdżył. Jedna bramka, druga, trzecia, czwarta i tak się posypało. Dobra lekcja, która przyda nam się na ligę. Są zespoły, które grają cierpliwie tak jak Ruch, czekają na swoje szanse, wykorzystują je i wyjeżdżają stąd z poczuciem, że wykonali swoją robotę bez względu na to, jak to wyglądało do 70 minuty. Uważam, że do tego momentu byliśmy w miarę równorzędnym przeciwnikiem. Długo się szykowaliśmy na ten mecz. Wiedzieliśmy, że będzie telewizja i cała ta otoczka sprawiła, iż nie odczuwaliśmy zbytnio, że to dla nas pierwszy mecz na normalnej murawie. To cenne doświadczenie, które przyda nam się w przyszłości.
źródło: Niebiescy.pl