Dariusz Smagorowicz kilka dni temu zastąpił na stanowisku prezesa Ruchu Chorzów Katarzynę Sobstyl. Ustalono już, ile będzie zarabiał nowy sternik "Niebieskich".
- Nie chciałem pobierać porobów z klubu, ale członkowie rady nadzorczej przekonali mnie, że ze względów formalnych dobrze będzie, jak będę coś zarabiał. Przestałem więc na to, ale mogę ujawnić, ile będzie zarabiał prezes Ruchu. Prezes będzie zarabiał 5 tysięcy złotych i będzie te pieniądze przekazywał na fundację Ruchu chorzów, czyli na Akademię Piłkarską Ruchu Chorzów - zdradza Smagorowicz.
Do momentu zmiany władzy w klubie zarząd Ruchu składał się z trzech osób: Katarzyny Sobstyl, Mirosława Mosóra i Miłosza Staweckiego. Wciąż nie wiadomo, czy cała trójka zostanie na Cichej. - Miłosz Stawecki wejdzie na moje miejsce w radzie nadzorczej. To na razie będzie jego zadanie. Mirosławowi Mosórowi zaproponowałem dalszą pracę w roli dyrektora sportowego Ruchu, a z panią Sobstyl będę jeszcze w tym tygodniu rozmawiał. Widzę ją gdzieś, w innych realiach, ale nie wiem, czy ona podejmie ten temat. Jak wiadomo, z niewolnika nie ma pracownika, ale swój plan w stosunku do pani Kasi mam - mówi Dariusz Smagorowicz, który w obszernym wywiadzie z dziennikiem "Sport" przyznał, że w trwającym okienku transferowym Ruch mogli opuścić kluczowi zawodnicy.
- Zarówno dla Maćka Jankowskiego, jak i Arka Piecha były naprawdę poważne oferty, ale podjęliśmy ryzykowną grę, sprowadzającą się do tego, że w tym okienku transferowym nikogo nie puszczamy, co - mam nadzieję - zaowocuje dobrym wynikiem sportowym. To ważne dla klubu, bo przekonałem się, że można robić przeróżne akcje marketingowe, pijarowskie, a i tak wszystko stymulowane jest wynikiem sportowym. Dlatego też nie oszczędzaliśmy na przygotowaniach drużyny do sezonu czy medycynie. Stworzyliśmy zespołowi optymalne warunki do pracy - zapewnia.
źródło: Niebiescy.pl / Sport