Pierwszy tegoroczny mecz na Cichej odbędzie się bez kibiców gości. Fani "Kolejorza" odmówili wyjazdu do Chorzowa ze względu na służbę ochroniarską, która obsługuje mecze Ruchu.
Sympatycy Lecha poinformowali nas, że nie przyjeżdżają w związku z prowokacyjnym zachowaniem ochrony wobec wszystkich przyjezdnych na meczach na Cichej. Podkreślają ponadto, że mają nadzieję, że ta sytuacja się zmieni, gdy chorzowski klub dostanie "po kieszeni".
Co na to działacze "Niebieskich"? - To są śmieszne argumenty - twierdzi kierownik ds. bezpieczeństwa, Krzysztof Hermanowicz. - Każdy kibic jest u nas traktowany jako klient. Służba ochrony nie ma prawa przekroczyć swoich uprawnień, jeśli osoba przychodząca na mecz zachowuje się zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych oraz zgodnie z regulaminem obiektu. Robię wiele szkoleń ze służbami porządkowymi i oni wiedzą doskonale, jak się mają zachować - zapewnia.
- Powiem szczerze, że wiem, dlaczego nie chcą przyjechać. Po prostu boją się dalszych rozpoznań i dalszych przesłuchań. Ja sam mam jechać do Poznania na przesłuchanie w związku z wtargnięciem kibiców Lecha na nasz obiekt i niechęcią opuszczenia go - mówi Hermanowicz, który ma na myśli ostatnią wizytę fanów "Kolejorza" w Chorzowie.
Poznaniacy przybyli wówczas już około godz. 14:00 (mecz zaplanowany był na 17:15), sami weszli na pusty jeszcze obiekt, a następnie w brutalny sposób zostali z niego wyrzuceni przez ochronę. Po tym incydencie nie zdecydowali się już wejść na stadion. Stowarzyszenie "Wiara Lecha" wydało później oświadczenie, w którym zapewniło, że kibice poznańskiego klubu swoim zachowaniem nie dali ochronie jakiegokolwiek powodu do interwencji.
- Powodem braku wyjazdu kibiców Lecha nie jest to, że służba ochrony przekroczyła swoje uprawnienia, tylko obawa, bo w grupie wyjazdowej znalazłyby się pewnie osoby, które poprzednio włamały się na obiekt, zrobiły szkody i nie chciały go dobrowolnie opuścić. Podkreślę, że goście przyjechali wtedy jeszcze przed rozpoczęciem imprezy masowej. Czyli w stosunku do tych osób służba porządkowa chroniąca obiekt, a nie imprezę masową, mogła użyć środków przymusu bezpośredniego. Tak właśnie uczyniła i to tylko z tego powodu, że kibice Lecha nie chcieli opuścić obiektu i wejść na niego na zasadach przyjętych przez PZPN i Ekstraklasę SA - tłumaczy Krzysztof Hermanowicz.
Zdania kibiców Lecha Poznań i kierownika ds. bezpieczeństwa w chorzowskim klubie jak widać, są mocno rozbieżne. Nie będziemy osądzać, kto ma rację, gdyż ta leży pewnie gdzieś blisko środka... Żałujemy natomiast, że podczas piątkowego spotkania sektor gości pozostanie pusty. Naszym zdaniem fani drużyny przyjezdnej są nieodłącznym elementem meczu piłkarskiego i czegoś w tym widowisku na pewno zabraknie.
źródło: Niebiescy.pl