No i się zaczęło! Zaczęła się runda "wiosenna", zaczęły się idiotyczne pomysły polskich "działaczy" piłkarskich, zaczęły się "błędy" sędziów... Czyli rozgrywki ruszyły "pełną gębą".
Zacznę od zimowej przerwy, która jak zwykle na Cichej tak do końca spokojna nie była. Odwołanie Kasi Sobstyl, zwierucha na "górze", transfer Andrzeja Niedzielana, ciągle niewyjaśniona sprawa ze sponsorem, to tematy, które zaprzątały głowy kibicom Niebieskiej eRki.
Na szczęście piłkarze Waldka "Kinga" robią swoje i gdyby nie indolencja Pawła Gila pewnie przywieźliby z Wrocławia 3 punkty. Nikt mnie nie przekona, że wszystko co zrobił sędzia w meczu ze Śląskiem było zgodne z przepisami do gry w piłkę nożną! Zresztą czytając jedyną dostępną w Warszawie gazetę sportową można odnieść wrażenie, że miejsce Ruchu w czołówce tabeli to czysty przypadek i nieporozumienie. Jak można napisać, że remis Niebieskich ze Śląskiem to sensacja na miarę zwycięstwa Górnika z Legią? Przecież to był mecz na szczycie tabeli i nie należało oczekiwać wyniku w stylu 3:0 dla lidera.
W piątek kolejny mecz z gatunku bardzo ważnych dla naszych ulubieńców. Zwycięstwo z Lechem, o które jestem raczej spokojny, pozwoli usadowić się Niebieskim na stałe w okolicach podium. Jednak Kolejorz napewno nie przyjedzie do Chorzowa jedynie na wycieczkę i trzeba będzie, jak to mają nasi piłkarze w zwyczaju, wydrzeć poznaniakom te punkty z gardła. Więc pomóżmy wspólnym dopingiem, pomimo niesprzyjającej aury, Arkowi Piechowi, Maćkowi Jankowskiemu, Pawłowi Abbottowi i innym strzelić kilka bramek, tym samym udowadniając, że na Śląsku jest drużyna, która zasługuje na to, aby pisać i mówić o niej w kategoriach innych niż niespodzianka i przypadek związany z tym, że znacznie bogatsze kluby mają akurat słabszy okres. A zresztą co nas obchodzą problemy innych? Jak mawiał Wojciech Młynarski: " róbmy swoje".
Z Niebieskim pozdrowieniem,
Bogdan Kalus