Po sobotnim meczu ze Śląskiem Wrocław kamery zarejestrowały, jak trener Waldemar Fornalik podaje rękę sędziemu Gilowi, dziękując za prowadzenie zawodów. - Wcale nie była to tylko kurtuazja z mojej strony, co pokazała telewizja. I zapewniam, że nie byłem taki spokojny - podkreśla szkoleniowiec.
- Powiedziałem sędziemu, czego nie wychwyciły kamery, że będę analizował jeszcze to spotkanie, ale że jestem przekonany o jego błędach. Sędzia Gil też powiedział, że sobie na spokojnie przeanalizuje mecz, ale ja po jego obejrzeniu w telewizji wiem, że nie będzie miał argumentów na swoją obronę. Dlatego dziwię się dziennikarzom stacji Canal+, którzy twierdzili, że Cetnarski nie był na spalonym, że bramka została uznana prawidłowo - mówi w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Zdaniem trenera Fornalika twierdzenie, że Cetnarski nie absorbował Michala Peskovicia, bo ten się nie ruszył z miejsca, jest nielogiczne. - To jest po prostu nadinterpretacja - wskazuje i jednocześnie kończy dywagacje na temat błędów sędziego Gila. - Zostawmy już gdybanie, co by było gdybyśmy grali z przewagą jednego zawodnika, gdyby sędzia odgwizdał spalonego, przyznał nam "jedenastkę", bo te pytania już nigdy nie doczekają się odpowiedzi...
źródło: Niebiescy.pl / Sport