Michal Pesković w meczu z Ludogorcem Razgrad znalazł się w wyjściowym składzie, ale nie czuje się przez to pierwszym bramkarzem "Niebieskich". - W jednym sparingu Matko gra od początku, a w drugim ja. Nie wiadomo więc kto będzie bronił we Wrocławiu. Ja oczywiście chciałbym grać, ale o tym zdecyduje trener - mówi Słowak.
Spotkanie z Bułgarami rozpoczęło się od szybko strzelonej bramki przez Macieja Jankowskiego. Trzy minuty później było już 1:1. - Szkoda, że tak szybko straciliśmy gola. Nie miałem większych szans na obronę. Przeciwnik wyszedł sam na sam i jeszcze podał piłkę wolnemu zawodnikowi, który wpakował ją do siatki - opowiada o przebiegu pierwszej połowy Pesković. - Więcej okazji mieliśmy my i udało się strzelić drugą bramkę. Rywale też mieli swoje szanse, ale ich nie wykorzystali - dodaje.
źródło: Niebiescy.pl