"Niebiescy" od dwóch tygodni pracują na coraz wyższych obrotach i przygotowują do rundy wiosennej. Stawka każdego meczu w nadchodzącej rundzie będzie wielka, bo Ruch ciągle ma szansę powtórzyć sukces sprzed dwóch lat i zając miejsce na podium rozgrywek. Na ich półmetku czai się za plecami zespołów ze stolicy - traci jedynie cztery punkty do wicelidera - Legii i zaledwie dwa "oczka" do trzeciej Polonii. - Ruch bazuje na wielkich tradycjach, na kibicach i na charakterze zawodników. Gdyby znowu udało się zdobyć trzecie miejsce, to uważam, że byłby to wyczyn nieprawdopodobny - uważa trener Ruchu, Waldemar Fornalik.
- Po wiośnie mówiłem, że mamy ekipę sprawdzoną i wiemy, gdzie jeszcze są problemy. Ale to nie oznacza, że mamy stabilizację na zawsze. Przychodzi moment, że to się wypali i trzeba wymieniać pewne ogniwa - przestrzega trener, jednocześnie zwracając uwagę na istotną rolę młodych, rozpoczynających kariery zawodników: - Nie mówię o wiośnie, bo myślę że będziemy w stanie grać pozytywnie. Bardziej mam na myśli jesień, bo wiemy, ilu zawodnikom kończą się kontrakty. Dlatego dajemy szansę młodym, bo każdy tydzień, miesiąc przebywania w tej szatni będzie u nich procentował w przyszłości.
Szkoleniowiec "Niebieskich"odniósł się także do pozycji w zespole Rafała Grzelaka. 29-letnik pomocnik przed rozpoczęciem bieżącego sezonu wrócił do Chorzowa po dekadzie gry w innych klubach - m.in. Boaviscie Porto, Steaule Bukareszt, AO Xanti i Lechu Poznań. Jednak przez całą rundę jesienną na boisku przebywał jedynie 135 minut - w 4 meczach ligowych i 2 Pucharu Polski. Czy zawodnik jest w stanie odegrać jeszcze istotną rolę w chorzowskiej ekipie? - Jeżeli Rafał w to wierzy, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wrócił do dawnej dyspozycji - zaznacza Fornalik. - Najwięcej zależy od niego. Trenerzy mogą tylko chcieć pomóc, reszta musi wydarzyć się w jego głowie i ciele.
źródło: Niebiescy.pl