Drugie spotkanie wyjazdowe w tym sezonie departament rozgrywek wyznaczył nam na piątek, a przeciwnikiem Niebieskich była warszawska Polonia. Jak to miało już miejsce przy dwóch ostatnich naszych wizytach przy Konwiktorskiej, dzięki uprzejmości gospodarzy, dostaliśmy do dyspozycji miejsca na trybunie krytej i każdy kibic Ruchu kupował sobie bilety sam, za pośrednictwem strony internetowej. Co do transportu, to zdecydowana większość wybrała własny, choć uzbierało się też chętnych na 2 autokary. Zbiórkę zaplanowano na godz. 13:30 na Cichej, skąd niespełna godzinę później wyruszyliśmy w stronę stolicy.
Droga minęła spokojnie, choć lekko przedłużyła się ze względu na problemy techniczne jednego z autokarów. Na miejscu zostaliśmy skierowani na przygotowany dla nas parking, skąd spacerkiem do stadionu było około 5 minut. Oczywiście Warszawa nie byłaby Warszawą, gdyby nie prowokacyjne zachowanie miejscowych psów, którzy już pod bramami stadionu zatrzymują i rewidują losowo wybrane osoby. Samo wejście na obiekt przebiegło jednak bardzo sprawnie i już na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem trybuny przy Konwiktorskiej wypełniły się kibicami obu drużyn.
Tym razem mamy ze sobą 3 flagi: "19R20", "Śląscy ekstremiści", "Special Guest" oraz 2 transparenty: "Zając PDW" i "ŚP Mario" - poświęcony pamięci tragicznie zmarłego kibica z Chorzowa. Od początku spotkania konkretny doping z naszej strony, nie zabrakło klubowego hymnu oraz tradycyjnego "Jesteśmy zawsze tam" i pozdrowień dla zgód, szczególnie dla Widzewiaków, którzy w stolicy wsparli nas solidnie, choć w naszym sektorze nie zabrakło również delegacji szczecińskiej Pogoni oraz KKS-u Kalisz. Prawdziwym hitem wieczoru była nowa piosenka w argentyńskim stylu, której słowa leciały następująco: "Oo tylko ty, o Ruchu Chorzów do boju Niebiescy!", którą ekipa wyjazdowa podłapała bardzo szybko i przez spory czas niosła się ona z naszego sektora.
W drugiej połowie Niebiescy wychodzą na prowadzenie, co zdecydowanie podbija ilość decybeli w naszym sektorze. Szczególnie dobrze wychodzi "Ruchu nasz kochany, Ruchu nasz jedyny". Ostatecznie mecz kończy się remisem 1-1. Dziękujemy piłkarzom za walkę i natychmiast opuszczamy stadion, udając się do aut i autokarów. Tam również bez zbędnej zwłoki zostajemy wypuszczeni z parkingu i ruszamy w drogę powrotną na Śląsk, gdzie autokary zameldowały się około godziny 2:45.
Podsumowując, to naszą liczbę tego dnia wraz ze zgodami oceniamy na około
800 osób. Gospodarze z solidnie oflagowanym młynem oraz patriotyczną oprawą "Chłopcy z ferajny", do której pod koniec pierwszej połowy odpalili ognie wrocławskie i świece dymne, co w połączeniu z machajkami dało bardzo fajny efekt. Nie zabrakło również pozdrowień dla sąsiadki zza miedzy, do których przyłączał się cały stadion.
źródło: Niebiescy.pl