Ten, kto spóźnił się 5 minut na spotkanie ze Stalą, był w niemałym szoku wchodząc na Stadion Śląski, gdyż już po 3 minutach Ruch prowadził 2-0! Na trybunach uzasadnione szaleństwo tym bardziej, że gra Niebieskich wyglądała tego wieczoru tak jak powinna od dawna.
Spotkanie z rzeszowską Stalą, mimo późnej pory i środka tygodnia zgromadziło na trybunach nieco ponad 9 tys. widzów. Wśród przybyłych na mecz nie zabrakło delegacji Widzewa, Wisły i Unii Oświęcim. Jak zawsze zarówno balkon jak i płot na dolnej trybunie przyozdobiły flagi nasze oraz naszych przyjaciół, a na fladze z Rudy Śląskiej pojawiło się również płótno "Halemba" z podobizną śp. Rajmunda Dryndy, którego kolejną rocznicę tragicznej śmierci obchodziliśmy dwa dni wcześniej.
Jak się można domyślać, od początku spotkania doping i zabawa na trybunach trwały w najlepsze, czemu oczywiście ton nadawali znakomicie grający tego dnia piłkarze Ruchu. Zarówno w pierwszej połowie jak i po przerwie nasz doping stał na bardzo dobrym poziomie, a po 3 bramce zaintonowane zostało dawno niesłyszane w Chorzowie: "Kto tak gra, kto gra, jak my gramy!".
Po końcowym gwizdku zasłużone brawa i zabawa pod sektorem. Jak zawsze w takim momencie Seba najpierw uciszył stadion, by potem zaintonować "Hej Niebiescy ole!".
W środowy wieczór nie zabrakło w Chorzowie również kibiców gości, którzy zasiedli na naszych sektorach w liczbie 130 i kilkakrotnie zaznaczyli swą obecność okrzykami.
Trzeba przyznać, że mało jest w ostatnich latach drużyn, które "leżą" nam sportowo jak rzeszowska Stal, z którą na 7 ostatnich spotkań 6 wygraliśmy i raz padł bezbramkowy remis…
źródło: Niebiescy.pl