- To wszystko jest niewiarygodne i wciąż trudno mi w to uwierzyć, jak można było coś co było na wyciągnięcie ręki, w tak naiwny i nonszalancki sposób wypuścić z rąk - mówi legendarny napastnik Ruchu Chorzów
Mariusz Śrutwa, który udzielił wywiadu "Dziennikowi Zachodniemu".
Jak ostatnie wydarzenia skomentował "Super MaRio"?
W telewizyjnym wywiadzie po meczu ze Zniczem pod adresem Ruchu padło słowo katastrofa. To chyba oddaje to, co zrobili piłkarze Niebieskich.
Mariusz Śrutwa: - Katastrofa jest w tym przypadku bardzo dobrym słowem. Z pewnością mają prawo tak mówić o tym meczu kibice Niebieskich. Trener Fornalik też włożył w to spotkanie wszystko co mógł, ale jeśli chodzi o piłkarzy, to niektórzy z nich wstając w poniedziałek z łóżka i patrząc w lustro powinni zapytać, czy sami nie są katastrofą i czy zrobili wszystko, by osiągnąć w Pruszkowie dobry wynik. To jest tylko i wyłącznie ich wina, że sezon został zmarnowany i klub znajdzie się teraz w bardzo trudnej sytuacji.
Chorzowian czeka kolejny sezon w Betclic 1. Lidze...
- Przy okazji kwietniowego meczu z Wisłą Kraków i biciu rekordu frekwencji na Stadionie Śląskim w jednej z telewizji wypowiedziałem się bardzo krytycznie na temat tego, co dzieje się w drużynie i tego ile spraw w klubie jest niedopilnowanych. Wszystko to się teraz niestety potwierdziło i eksplodowało w ostatniej kolejce. Zespół był kompletnie pozbawiony lidera, kogoś kto pociągnąłby tę drużynę do zwycięstwa. Wszyscy myślami byli już chyba przy barażach. Do tego w sobotę juniorzy Ruchu się skompromitowali, dając sobie strzelić osiem goli, a juniorzy młodsi stracili szansę na awans do CLJ, a przecież taki klub jak Niebiescy powinien starać się bazować na swoich wychowankach.
Myśli pan, że w Chorzowie dojdzie teraz do rewolucji w składzie?
- Zmiany na pewno muszą być, ale to jest szerszy problem, który zaczął się po awansie do Ekstraklasy. Ta drużyna straciła wówczas charakter i od tego czasu go nie odzyskała ani po spadku z grona najlepszych, ani po kolejnych nieudanych sezonach w I lidze. To temat na spokojną dyskusję wewnątrz klubu w gronie działaczy i udziałowców klubu, w tym miasta. Trzeba dla rozwoju Ruchu przyjąć jakąś strategię, wyznaczyć mu cele i sposoby do ich osiągnięcia. Na razie takiej strategii w Chorzowie nie ma i gramy od przypadku do przypadku z nadzieją, że coś się jednak uda, że przyjdzie doświadczony trener i opanuje sytuację, która przecież od początku tego sezonu nie była za dobra i gdyby nie "Waldek King" to aspiracje na grę w barażach już dawno byłyby pogrzebane. Ta strategia powinna dotyczyć nie tylko pierwszej drużyny, ale także szkolenia młodzieży na Cichej. Brakuje też wokół klubu ludzi, którzy chcieliby i mogliby mu pomóc w przyciągnięciu sponsorów oraz odbudowaniu marki Ruchu. W efekcie w kolejnym sezonie znów będziemy musieli oglądać Niebieskich na zapleczu PKO Ekstraklasy.
źródło: Dziennik Zachodni